Hitlerowskie Niemcy, kierując się bezwzględną ideologią nazizmu, doprowadziły do śmierci 6 milionów Żydów. „Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” było ideą, która uruchomiła wielką machinę ludobójczą, a tej służyły tłumy fanatycznych wyznawców. Dlaczego więc ci, którzy cierpieli z powodu nieludzkich prześladowań po wojnie spotkali się co najwyżej z obojętnością? Dlaczego największych zbrodniarzy i oszustów II wojny światowej nie spotkała zasłużona kara, nawet w przypadku oczywistych dowodów i wiarygodnych świadków? Profesor Donald M. McKale wnikliwie bada powojenne życiorysy nazistów. Obok znanych nazwisk, takich jak Hermann Göring czy Heinrich Himmler, umieszcza także Wernera Besta, mordercę zza biurka, niesłusznie uznawanego za wybawcę Żydów duńskich, czy Ernsta Buchnera odpowiedzialnego za kradzież dzieł sztuki na ogromną skalę. Autor konstruuje sprawną opowieść, przeplatając wyciągi z akt procesowych z komentarzami i pytaniami, bada głośne procesy i wyroki, śledzi zapomniane losy i wydarzenia, wciągając czytelników w sam środek historii sprzed lat. „Naziści. Na celowniku sprawiedliwości” to kolejna analiza historii hitleryzmu autorstwa profesora McKale’a, który jest czołowym amerykańskim badaczem dziejów II wojny światowej i Holokaustu. Autor nie boi się obalania mitów czy podważania powszechnie obowiązujących opinii i uznawany jest za historyka bezkompromisowego. „Naziści. Na celowniku sprawiedliwości” to nie tylko wnikliwa praca archiwistyczna, ale także solidne studium kultury kłamstwa, pokazujące jak liczbę ofiar Zagłady drastycznie zaniżano lub próbowano całkowicie negować ludobójstwo na Żydach, Cyganach i Słowianach. Autor podkreśla, że próby obrony i żądanie uniewinnienia oskarżonych były podstawą wykształcenia się poglądów negacyjnych i rewizjonistycznych oraz powstania poglądu, że Żydzi stworzyli mit Holocaustu. Książka prof. Donalda M. McKale prezentuje portrety wybranych nazistów, a także stawia uniwersalne pytania o sens i istotę ofiary, naturę zła, o zbrodnię bez kary. Złożona z elementów powieściowych, biograficznych, eseistycznych i archiwistycznych, odkrywa zarazem historyczne prawdy, których próżno szukać w szkolnych podręcznikach. To pozycja obowiązkowa dla zainteresowanych II wojną światową, ale także dla każdego, kto lubi zgłębiać historie z pozoru znane. Autor: Donald „Naziści. Na celowniku sprawiedliwości”Wydawnictwo: Muza SAStron: 544ISBN: 978-83-7758-465-1Premiera:
Jak donosi Associated Press, amerykański Departament Sprawiedliwości podał, że hakerzy, którzy powiązani byli z atakami SolarWinds, brali też na cel prokuratorów federalnych między majemDotyczy losów sprawców Holocaustu - morderców i ich współpracowników. Tego, co stało się z nimi po klęsce i śmierci Hitlera, ich Fuhrera, którego wielbili i za którym tak wiernie podążali, dopuszczając się ludobójstwa. Omówione w niej zostały postępowania sądowe wszczęte po upadku III Rzeszy w stosunku do 30 nazistów, którzy przeżyli II wojnę światową. - Gorzki kontrast między długoletnimi cierpieniami ofiar a beztroskim życiem nazistów - Wstrząsające zeznania więźniów obozów - Nie opisywana wcześniej bezkarność hitlerowskich oprawców Nie żyli zgodnie z prawem i nie zmarli zgodnie z prawem. Znajdź podobne nasze aukcje według klucza: Tytuł: NAZIŚCI NA CELOWNIKU SPRAWIEDLIWOŚCI Autor: DONALD M. MCKALE Wydawca: MUZA Rok wydania: 2013 Oprawa: OPRAWA TWARDA Format: 160 x 240 mm Ilość stron: 542 EAN: 9788377584651 Pierwsza sztuka Kolejna sztuka Maks. w paczce Płatność z góry Odbiór w PACZKA W RUCHU 4,50 zł 2,00 zł 10 szt. E-PRZESYŁKA / Paczka48 8,75 zł 1,50 zł 20 szt. Paczkomaty 24/7 9,80 zł 2,00 zł 5 szt. List polecony ekonomiczny 10,00 zł 4,00 zł 5 szt. Pocztex Kurier 48 10,10 zł 1,50 zł 20 szt. Przesyłka kurierska 12,00 zł 1,10 zł 20 szt. Płatność przy odbiorze Przesyłka kurierska 18,00 zł 1,00 zł 20 szt. Brak możliwości odbioru osobistego. Płatność z góry przez PayU lub zwykły przelew bankowy na konto mBank SA: 16 1140 2004 0000 3002 7634 1241 Zamówienia realizujemy do 2 dni roboczych od zaksięgowania wpłaty. Prosimy o sprawdzenie zamówienia przy kurierze, a w przypadku uszkodzeń sporządzenie protokołu. Przy zwykłych przelewach prosimy o podanie nicku z allegro w tytule wpłaty. Tytuł, treść i format aukcji jest własnością intelektualną spółki. Zabraniamy kopiowania tytułów, opisów i formatów aukcji. Cleanmet Sp cleanmet2016@ tel. 792-572-761 Automatyzacja aukcji wspierana przez ACERNUS - PROFESJONALNA OBSŁUGA AUKCJI NA ALLEGRO 113417 9788377584651 2016-10-15 22:07:43
Naziści. Na celowniku sprawiedliwości. wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu plików cookies lub stosowanie innych podobnych technologii oraz
Opublikowano: 2016-02-19 14:40:44+01:00 · aktualizacja: 2016-02-19 15:54:18+01:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2016-02-19 14:40:44+01:00 aktualizacja: 2016-02-19 15:54:18+01:00 Fot. „To boli, ale łatwo policzyć ilu Niemców straciło życie z rąk Polaków w czasie okupacji: od 25 do 30 tysięcy. Liczba zamordowanych przez Polaków żydów jest wielokrotnie wyższa” - mówi socjolog Jan Tomasz Gross w rozmowie z niemiecka rozgłośnią publiczną „Deutschlandfunk”. Według Grossa 10 do 20 proc. mieszkańców gett z nich uciekło. Następnie „nastąpiła wielka fala, podczas której lokalna ludność zabiła swoich żydowskich sąsiadów”. W Jedwabnem i innych miastach to też były tysiące żydów. Podczas tak zwanej trzeciej odsłony Holokaustu, po likwidacji gett, po masowym mordzie w obozach zagłady, gdy 200 do 250 tys. ludzi usiłowało uciec i ukryć się wśród polskiej ludności, Polacy pomagali w polowaniu na żydów, zorganizowanego przez Niemców, ale wspieranego przez polską ludność. Tylko 40 tys. polskich żydów przeżyło —twierdzi autor „Sąsiadów”. Polacy zabili jego zdaniem więc „dziesiątki tysięcy żydów”. Zdaniem Grossa żądania, by prezydent RP odebrał mu Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi to „reakcja na artykuł, w którym napisał, że Polska jest zobowiązana przyjąć uchodźców”. Zostałem wtedy okrzyknięty zdrajcą —skarży się Gross. Według niego Polacy uważają, że w czasie II wojny światowej cierpieli bardziej lub tak samo jak żydzi. Ale to nieprawda. Zginęły przecież aż 3 miliony żydów! Polacy o tym nie wiedzą, dlatego moje książki i artykuły wywołują taka histerię. Rząd powinien zrobić coś dla nauki historii, ale obawiam się, że wtedy będą próbowali uczyć jednowymiarowej, heroicznej wizji historii, co osłabiłoby Polskę intelektualnie. Znów idziemy w kierunku autorytaryzmu —podkreśla socjolog. Jak zaznacza Kaczyński to „frustrat pełen pretensji, którego największym talentem jest niszczenie instytucji oraz inicjatyw, które są mu powierzane, jak teraz polskie państwo”. Jeśli przyjdzie ambasador do mnie i będzie chciał order, to go oddam. Na razie jednak nikt się do mnie po niego nie zgłosił. Jeśli dostanę pisemne wezwanie to wydrukuje je, oprawię w ramki i powieszę na ścianie —przekonuje. Ryb, Deutschlandfunk Polecamy „ książkę profesora Donalda McKale’a pt.„Naziści. Na celowniku sprawiedliwości”. Przenikliwa analiza losów nazistów po II wojnie światowej. Z płynnej i precyzyjnej narracji wyłania się wstrząsająca opowieść o gorzkim kontraście między długoletnimi cierpieniami ofiar a beztroskim życiem zbrodniarzy. Publikacja dostępna na stronie:
O 1 w nocy, bez nikogo w zasięgu wzroku. Większość z tych przestępstw nie grozi więzieniem – co nie przeszkadza policjantom zamykać wszystkich sprawców na 48 godzin w areszcie – a jedynie grzywną, do której przyjęcia w ramach ugody z sądem tacy oskarżeni namawiani są przez własnych obrońców. Nikolaus Wachsmann: W połowie lat 30. była szansa, że nazistowskie obozy koncentracyjne w ogóle przestaną istnieć. Hitler wydał jednak rozkaz zaostrzenia kursu. NEWSWEEK HISTORIA: Dziś patrzymy na obozy koncentracyjne jak na makabryczną, ale świetnie działającą maszynę. A lata 30. to dopiero próby. Naziści sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć. PROF. NIKOLAUS WACHSMANN: Żeby wyciągnąć jakąkolwiek lekcję z tej tragedii, musimy zrozumieć, co za nią stało. Skąd się wzięły obozy? Jak je rozwijano, jakie motywacje za tym stały? Kim byli prześladowcy? Czy zagłada była zaplanowana od początku, czy rozwój obozów koncentracyjnych był improwizacją? Zrozumienie tych korzeni jest kluczowe, by zrozumieć i wyciągnąć lekcję z Auschwitz. Dlaczego pisze pan tak dużo o Dachau, a nie Auschwitz? – Dachau było jedynym obozem, który działał przez całą III Rzeszę i przez cały ten czas znajdował się pod ścisłą kontrolą Himmlera i SS. Patrząc przez druty Dachau, możemy obserwować, jak fundamentalnie cały system obozowy zmieniał się przez te wszystkie lata. W marcu 1933 r. to mały obóz z niewielką liczbą strażników i niemieckimi więźniami, głównie opozycją. W 1939 r. w drewnianych barakach zamknięci są głównie odszczepieńcy, homoseksualiści, świadkowie Jehowy i kryminaliści – wszyscy, których reżim zebrał z ulic w ramach „akcji oczyszczania Niemiec”. Kiedy w 1945 r. obóz jest wyzwalany, kilkanaście tysięcy więźniów to już ludzie z całej Europy. Po co naziści założyli w 1933 r. obóz? – Zabezpieczenie zdobytej władzy. Kiedy przywódcy NSDAP wygrali wybory, wiedzieli, że miliony Niemców głosowało na inne partie, głównie lewicowe. System obozów został więc stworzony w bardzo jasnym celu: by odizolować, a potem złamać niemiecką opozycję. Dziś trudno nam sobie wyobrazić obóz inaczej niż ciąg długich drewnianych baraków, nad którymi dymią kominy. Ale na początku lat 30. naziści zakładali je wszędzie: w starych fabrykach, opuszczonych magazynach, nawet niedziałających pubach. W samym Berlinie było ich niemal 180! Więźniowie byli tam torturowani, ale morderstw było niewiele, a część więźniów została z czasem zwolniona. Naziści na tym etapie jeszcze wierzyli, że opozycję wystarczy złamać i upokorzyć, aby przestała być niebezpieczna. I zrobili to. Dlaczego więc zdecydowali inaczej? Polityczni przeciwnicy byli w rozsypce, zagraniczna opinia publiczna słała do Berlina listy w obronie zamkniętych jeszcze opozycjonistów, zbliżały się igrzyska olimpijskie w 1936 r. – Choć dziś trudno sobie to wyobrazić, w latach 1934/1935 było bardzo prawdopodobne, że takie miejsca jak Dachau całkowicie przestaną istnieć. We wszystkich założonych na terenie Rzeszy obozach koncentracyjnych naziści przetrzymywali nie więcej niż 500 osób. Opozycji przetrącono kręgosłup, a cały system wymiaru sprawiedliwości działał pod zupełną kontrolą nazistów. Doszło jednak do kłótni w samym sercu NSDAP. Część przywódców, minister spraw wewnętrznych Wilhelm Frick oraz Hermann Göring, opowiadała się za brutalną autorytarną dyktaturą, ale opierającą się na rządach prawa. Inni – jak Heinrich Himmler – wierzyli, że reżim musi rozwijać system usytuowanych ponad prawem obozów, by łamać kolejnych przeciwników Rzeszy, którzy mogą się pojawić. Dzięki poparciu Hitlera górę wzięło drugie stronnictwo, a system obozów zaczął się rozrastać. To wtedy ruszyły rozbudowy Sachsenhausen i Buchenwaldu. Czy rola Himmlera była tutaj kluczowa? – Tak. Himmler często dokonywał w obozach inspekcji i był osobiście zaangażowany w ich rozbudowę. Były częścią jego wizji. Ale takie kluczowe decyzje nie mogły zapadać bez zaangażowania Hitlera. Mówiło się, że jeśli chce się wiedzieć, o czym myśli Hitler, trzeba obserwować, co robi Himmler. Kogo Rzesza wzięła na celownik, kiedy igrzyska dobiegły końca, a w NSDAP wygrała koncepcja Himmlera? – Naziści doszli do władzy, obiecując „oczyszczenie ulic” i przywrócenie prawa oraz porządku. Wiedzieli więc, że taki ruch spodoba się ludziom. O ile więc pierwsza fala prześladowań dotyczyła opozycji, o tyle druga skupiła się na wszystkich, którzy nie pasowali do nazistowskiej wizji „zdrowego społeczeństwa”. W ramach „oczyszczania Niemiec” do obozów koncentracyjnych trafili więc bezdomni, drobni przestępcy, kryminaliści, homoseksualiści i świadkowie Jehowy. Jestem pewien, że takie działania spotkały się z dużym poparciem części niemieckiego społeczeństwa. Ale było to dla niego jednocześnie ostrzeżenie. Państwo totalitarne pokazywało, że jeśli Niemcy nie będą się starać i wykazywać entuzjazmu wobec budowy III Rzeszy, mogą skończyć tak samo. Kiedy wrogiem numer jeden stali się Żydzi? – Często pytam studentów, kto ich zdaniem był najliczniejszą grupą w obozach, kiedy wybuchła wojna? Niemieccy Żydzi – odpowiadają. Ale prawda jest taka, że Żydzi trafili do obozów dopiero w listopadzie 1938 r., po nocy kryształowej, i wielu z nich szybko uwolniono. Maszyna zagłady miała ruszyć dopiero w czasie wojny. 1 września 1939 roku najliczniejszą grupę więźniów nazistowskich obozów koncentracyjnych ciągle stanowili społeczni outsiderzy. Obozy kojarzą się z brutalnością i bezkarnością obozowych strażników. Tak było w latach 30.? – Choć do morderstw dochodziło stosunkowo rzadko, przemoc była stałym elementem obozowej codzienności. W każdej chwili do baraku mógł wtargnąć esesman i znęcać się nad więźniami. Dla wielu strażników był to zresztą akt zemsty – nareszcie mieli w garści komunistów i socjalistów, osoby, z którymi przez całe lata 20. ścierali się w czasie ulicznych bójek. Jednocześnie rozwijał się cały system przemocy zorganizowanej, której częścią były oficjalne kary: od chłosty przez zamykanie w karcerze i wieszanie za nadgarstki po publiczne egzekucje. System był nieprzewidywalny, co było dodatkową udręką – więzień nigdy nie wiedział, za co i kiedy może zostać ukarany. Ktoś mógł złożyć na ciebie raport dziś, a karę wymierzono dopiero po dwóch miesiącach. Skąd rekrutowali się strażnicy? – Zanim wybuchła wojna, wszyscy strażnicy byli ochotnikami. Może nie wszyscy zgłosili się, by być obozowymi strażnikami, ale wszyscy z własnej woli zgłosili się do SS. Proporcje zmieniły się dopiero pod koniec wojny, kiedy na miejscach strażników umieszczano starszych żołnierzy lub po prostu tych, którzy nie byli już zdolni do walki. Oczywiście, tak jak nie było jednego rodzaju obozów, tak nie było jednego typu strażników, ale szybka brutalizacja była ich wspólną cechą. Primo Levi każe pamiętać, że to nie była jakaś horda potworów, ale normalne istoty ludzkie. – I ja się zupełnie zgadzam. Wśród strażników była niewielka liczba ludzi o naturalnych sadystycznych skłonnościach czy psychopatów. Jednak obozowe reguły bardzo szybko sprawiały, że stawali się do takich sadystycznych i psychopatycznych zachowań zdolni. Powody były różne. Część była szczerze wierzącymi w totalitarną ideologię nazistami. Byli przekonani, że to, co robią, jest dobre i słuszne. Inni – wspominał o tym komendant Auschwitz Rudolf Höss – bali się okazania słabości. Przyznawali, że zadania są trudne do wykonania, ale dostrzegali w nich triumf męskiej siły. Bez względu jednak na motywację wszyscy szybko przywykali do przemocy. Tortury, znęcanie się nad więźniami, bicie stawały się dla nich normalną częścią dnia. Tak działał ten system: ludzie robili rzeczy, o które zapewne sami siebie by nigdy nie podejrzewali. W książce cytuje pan Hannah Arendt, która nazywa obozy sowieckie czyśćcem. Piekłem nazywa obozy niemieckie: Auschwitz, Ravensbrück czy Sachsenhausen. Dlaczego nie stawiać znaku równości między obozami stalinowskimi i hitlerowskimi? – Jeśli spojrzeć na historię II wojny – i to ma na myśli Hannah Arendt – różnica jest fundamentalna. Prawdopodobieństwo śmierci w obozie nazistowskim było o wiele większe niż w obozie sowieckim. GUŁAG – choć zbrodniczy – nie miał w całym swoim systemie obozu, którego celem byłaby tylko eksterminacja. Sowiecki system nigdy nie miał odpowiednika Auschwitz. PROF. NIKOLAUS WACHSMANN jest wykładowcą współczesnej historii europejskiej w Birkbeck College na Uniwersytecie Londyńskim, autorem nagrodzonej książki „Hitler’s Prisons” oraz współredaktorem pracy „Concentration Camps in Nazi Germany: The New Histories”.„Fot. East News, materiały prasowe” Naziści na wygnaniu - nieznana historia Sicario Film sensacyjny Niedoświadczona, próbująca przestrzegać reguł agentka FBI bierze udział w operacji zlikwidowania bossa meksykańskiego kartelu narkotykowego.Karolina Lewicka. Joseph Goebbels Foto: PAP. „Niemcy w III Rzeszy żyli w krainie iluzji, owładnięci kilkoma zasadniczymi ideami, o których jeden z teoretyków propagandy NSDAP pisał, że
Opublikowano: 2015-05-10 12:20:22+02:00 · aktualizacja: 2015-05-11 12:19:50+02:00 Dział: Historia Historia opublikowano: 2015-05-10 12:20:22+02:00 aktualizacja: 2015-05-11 12:19:50+02:00 fot. wkipedia/ Adrian Grycuk/CC BY-SA pl W koszalińskiej delegaturze szczecińskiego IPN powstaje lista osób biorących udział w eksterminacji w niemieckim nazistowskim obozie zagłady w Treblince. Zamordowano tam ok. 750 tys. osób, głównie Żydów, ale także Polaków oraz osoby innych narodowości. Śledztwo IPN dotyczy ludobójstwa dokonywanego od lipca 1942 r. do 1944 r. przez funkcjonariuszy niemieckich władz okupacyjnych. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie wszczęła je w 2005 r., a koszalińska delegatura przejęła je dwa lata temu. Głównym zadaniem śledztwa jest ustalenie sprawców, którzy dokonywali aktów ludobójstwa w obozie Treblince i w tamtejszym obozie karnym — mówi PAP prokurator prowadzący śledztwo Krzysztof Bukowski. W opinii Bukowskiego, tworzenie list załogi zespołu obozów jest zdecydowanie łatwiejsze niż poznanie ich ofiar. Jak przyznał, udało się już ustalić „w miarę pełne” listy esesmanów i wachmanów; to ok. 40 esesmanów niemieckich i austriackich, a także ok. 120 wachmanów, w większości narodowości ukraińskiej, ale także rosyjskiej i litewskiej. Zdecydowana mniejszość załogi obozu została po wojnie osądzana — mówi Bukowski. Żadnej kary śmierci sądy niemieckie i austriackie, do których dotarłem, nie orzekły. Z informacji, które posiadam wynika, że sąd ZSRR wydał na jednego z wachmanów wyrok śmierci, który wykonano — dodaje. Najtrudniejszą rzeczą jest jednak próba stworzenia listy osób, które straciły tam życie — mówi prokurator. Całe transporty przybywające do obozu zagłady nie były spisywane, a więźniom nie przydzielano numerów. Tam ludzie trafiali tylko w jednym celu, mieli być uśmierceni — dodaje. Jak zeznał jeden ze światków, Niemcy prowadzili jakąś formę ewidencji, ale została ona prawdopodobnie zniszczona - mówi Bukowski. Spośród ok. 750 tys. zamordowanych więźniów różnej narodowości udało się przywrócić tożsamość ponad stu. Znanych z imienia i nazwiska, a także miejsca pochodzenia, mamy niewiele osób, to łącznie ponad sto nazwisk z całego kompleksu obozowego. Udało się ją ustalić na podstawie wcześniejszych zeznań osób, które już niestety nie żyją. Niedawno przesłuchaliśmy ostatniego uczestnika powstania, które wybuchło w obozie w sierpniu 1943 r., i uzyskaliśmy od niego trochę nowych informacji — powiedział prokurator. Poznanie dużej liczby ofiar jest raczej niemożliwe — ocenił Bukowski. Miejmy nadzieję, że po wyrokach na oprawców, które otrzymujemy, a wydane zostały po wojnie przez sądy niemieckie, austriackie i polskie, ta liczba się jednak zwiększy — dodał. Zdaniem Bukowskiego, 750 tys. ofiar zamordowanych w Treblince to jedynie szacunkowa liczba, która może być w rzeczywistości wyższa. W niektórych opracowaniach mówi się nawet o 915 tys. ofiar — zaznaczył. Liczba ofiar obozu jest uśredniona. Oszacowano ją na podstawie listów przewozowych, które uratował przed zniszczeniem jeden z kolejarzy polskich — wyjaśnił prokurator. Do obozu wjeżdżały osoby, które miały imię, nazwisko, rodzinę i uczucia, a później po przejściu męki, poniżenia i upodlenia nie zostawało z nich nic. Nawet popiół, który został z ich ciał po spaleniu, był rozbijany i przysypywany piaskiem — dodał Bukowski. Ostatnio z materiałów archiwalnych uzyskałem relację osoby, która opisywała, jak wyciągała z komory gazowej ciało Janusza Korczaka i dzieci, którymi się opiekował — mówi. ansa/PAP Polecamy książkę profesora Donalda McKale’a pt.„Naziści. Na celowniku sprawiedliwości”. Jest to przenikliwa analiza losów nazistów po II wojnie światowej. Z płynnej i precyzyjnej narracji wyłania się wstrząsająca opowieść o gorzkim kontraście między długoletnimi cierpieniami ofiar a beztroskim życiem zbrodniarzy. Publikacja dostępna na stronie:
Ten film rozpowszechnia na swoim kanale na Telegramie także rosyjski propagandysta i dziennikarz Władimir Sołowjow i do tej pory został obejrzany prawie 400 000 razy (stan na 25.11.2022). Niemalże od początku inwazji Rosji na Ukrainę hakerzy głównie skupieni wokół kolektywu Anonymous przeprowadzali szereg ataków na rosyjską infrastrukturę. Wszystkie te działania mocno psuły Kremlowi krew. Jednak tym razem to Rosjanie postanowili odpowiedzieć w podobnym stylu, publikując materiał wideo, który to na swoim Twitterze podała dalej Nexta. ⚡️#Russian hackers Killnet announced the launch of a global cyber attack on the #US, #UK, #Germany, #Italy, #Latvia, #Romania, #Lithuania, #Estonia, #Poland and #Ukraine. — NEXTA (@nexta_tv) May 16, 2022 "Naziści i rusofoby" W udostępnionym filmie rosyjscy haktywiści mówią o "znoszeniu ataków nazistów i rusofobów" oraz byciu przez nich obrażanymi. Ponadto, dodają, że "rosyjski cyberspecnaz podejmuje zadanie walki za Rosję". Warto podkreślić, że nie jest to pierwsze tego typu działanie rosyjskich hakerów - szczególnie w ostatnim czasie. O ile przez ostatnie miesiące słyszeliśmy głównie o działaniach "zamaskowanych", tak ci odpowiadali tym samym, ale na o wiele mniejszą skalę. Poza tym jeszcze przed wojną głośno było o różnych próbach, a jeszcze w marcu "skanowali amerykański system energetyczny", co mogłoby doprowadzić do ataku na większą skalę. Wśród wymienionych przez Killnet państw znajdują się Stany Zjednoczone, Wielka Brytania. Niemcy, Włochy, Łotwa, Rumunia, Litwa, Estonia, Polska oraz Ukraina. Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że grupa Anonymous zapowiedziała zintensyfikowanie działań przeciwko firmom powiązanym z Kremlem. Źródło: