Błędy mogą być pisane, ale także werbalne (mówione), kiedy osoba przekazująca komunikat nie przestrzega norm, co zaburza odbiór, a osoba odbierająca komunikat źle interpretuje. WYJĄTKI: Język polski podległa ciągłym zmianom i pojawiają się nowe twory językowe (neologizmy), które niekoniecznie należy uznać za błędy językowe.
W tekście nie uwzględnimy takich oczywistych błędów, jak "wziąść" zamiast "wziąć" czy "poszłem" zamiast "poszedłem". Język polski zastawia na nas o wiele bardziej wyrafinowane pułapki. Mamy rok dwutysięczny dwudziesty? Rzadko się zdarza zapisywanie roku słownie, za to w mowie bardzo często. I wtedy zaczynają się schody. Który mamy rok? Dwutysięczny dwudziesty czy dwa tysiące dwudziesty? Niestety najczęściej słyszymy pierwszą wersję. Tymczasem tylko druga odpowiedź jest prawidłowa. Mamy rok dwa tysiące dwudziesty, a kolejny będzie dwa tysiące dwudziesty pierwszy. Natomiast dwadzieścia lat temu był rok dwutysięczny. I to ten jeden raz, kiedy możemy użyć tego wszędobylskiego dwutysięcznego. Był taki przekonywujący... Takiego słowa w polszczyźnie nie ma, choć słychać je na polskich ulicach. Do wyboru są aż dwie prawidłowe wersje: - przekonujący - przekonywający Można stosować zamiennie albo wybrać jedną. Byle nie stosować błędnej formy. W dniu dzisiejszym To jakiś dziwny przeciek z trzeszczącego i pełnego takich analitycznych omówień języka urzędowego. Zupełnie niepotrzebne wydłużenie i komplikacja. Wystarczy po prostu "dzisiaj". Rozwiązanie dedykowane dla pracowników W języku polskim dedykować można coś komuś, nie dla kogoś. Co więcej, dedykować można temu komuś np. książkę, ale nie rozwiązania. To jest tego rodzaju kalka językowa (w tym wypadku z angielszczyzny), która nie ma w języku polskim żadnego zastosowania. Istnieje bowiem w polszczyźnie słowo, które o wiele lepiej tutaj pasuje - "przeznaczać". Zapisz to w cudzysłowiu Coraz więcej osób bierze coś w cudzysłów, niestety twierdząc, że powiedziała to "oczywiście w cudzysłowiu". Jedyna poprawna forma to " cudzysłowie". Warto zapamiętać, że to połączenie wyrazów "cudzy" i "słowo". Odmiana tego ostatniego pozostaje taka sama, a więc w (kim? czym?) słowie, w (kim? czym?) cudzysłowie. Wszem i wobec "I" pomiędzy "wszem" a "wobec" wtrąciło się nieproszone i coraz więcej osób sądzi, że tam jest jego miejsce. Tymczasem "Wszem wobec" w zupełności wystarczy i nie chce być rozdzielone przez "i". Uzasadnienia trzeba poszukać w historii. Samo "wszem wobec" jest skróconą wersją konstrukcji: "Wszystkim wobec i każdemu z osobna" Zapisać to z dużej czy z małej litery? Po pierwszej nie "dużej", a "wielkiej" - jak mawiały już panie nauczycielki w podstawówce. Po drugie "z wielkiej" i "z małej litery" to rusycyzmy. W polszczyźnie mamy do wyboru aż dwie poprane formy. Możemy pisać coś "od wielkiej litery" lub "wielką literą'. Analogicznie postępujemy z małymi literami. Powiedziałeś to odnośnie czego? Wedle "Słownika poprawnej polszczyzny" właściwą formą jest wyrażenie: "odnośnie do czegoś". Bez wyjątku taką powinno się stosować w piśmie. Z mową bywa różnie, bo zgodnie z normą zwyczajową, wyrażenie "odnośnie czegoś" jest już akceptowalne. Trzy razy pod rząd Mówienie, że robimy coś kilka razy "pod rząd", to stosowanie rusycyzmu. Choć sformułowanie gości już tak często na ustach Polaków, że norma użytkowa czy też zwyczajowa je dopuszcza, to poprawna forma brzmi "z rzędu". Dziś mamy trzydziesty wrzesień? Polski jest językiem fleksyjnym. To oznacza że niemal zawsze, kiedy mamy wątpliwości, czy coś odmienić, czy też nie, zwykle można założyć, że owszem, odmiana będzie wskazana. Dlatego mówimy: "dzisiaj mamy trzydziesty września". Wczoraj był dwudziesty dziewiąty września. A jutro będzie pierwszy października. I tak dalej. W każdym bądź razie W tej konstrukcji doszło do kompilacji dwóch poprawnych wyrażeń: "w każdym razie" oraz "bądź co bądź". Stosujemy je w nieco innych kontekstach i nie łączymy w jedno. Wydaje się być ciekawy Po pierwsze to zapożyczenie składniowe z języka angielskiego. Po drugie mamy w polszczyźnie możliwość powiedzenia tego samego o wiele krócej: "wydaje się ciekawy". Z książki pod redakcją Jerzego Podrackiego "Polszczyzna płata nam figle", możemy się dowiedzieć, że bywają takie zdania, w których zastosowanie formy "wydaje się być" jest akceptowalne, np. kiedy to wyrażenie poprzedza przysłówek. Jednak, jak doradza prof. Mirosław Bańko, warto dwa razy się zastanowić nim jej użyjemy, bo może istnieje szansa, by tego uniknąć. Poddawał to w wątpliwość W tej sprawie słowniki nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Nie można podawać w wątpliwość tego, że niepoprawne jest sformułowanie "poddawać w wątpliwość". To jedno niepotrzebne "d" plącze się coraz częściej w wypowiedziach wielu znamienitych osób. Dlatego raz jeszcze: "podajemy w wątpliwość". Idzie po najmniejszej linii oporu Nie ma wątpliwości, że wyrażenie może być kłopotliwe, skoro już rozpowszechniła się forma błędna. Jedyną poprawną jest "po linii najmniejszego oporu". Kilka słów na ten temat powiedział prof. Jerzy Bralczyk. Od rana myślałam o kakale Nie brzmi to szczególnie fortunnie. I nie jest na szczęście poprawne. Słów zakończonych w ten sposób (np. boa, rodeo) nie odmieniamy. W każdym przypadku pijemy więc kakao. Ku pamięci: Mianownik (kto?co?) KAKAO Dopełniacz (kogo? czego?) KAKAO Celownik (komu? czemu?) KAKAO Biernik (kogo? co?) KAKAO Narzędnik (z kim? z czym?) z KAKAO Miejscownik (o kim? o czym?) o KAKAO Wołacz (o!) KAKAO
Błędy interpunkcyjne, czyli źle postawione przecinki Interpunkcja jest głównie kojarzona z przecinkami, a błędy interpunkcyjne z nieprawidłowym ich stawianiem. Wszystko dlatego, że temat ten w polskich szkołach często jest omawiany niewystarczająco dobrze, by pojąć wszystkie reguły interpunkcyjne.
Nie mamy tu na myśli konkretnych błędów gramatycznych czy dotyczących wymowy, gdyż nie skupiamy się na konkretnym języku obcym. Wymienione problemy, nieskuteczne techniki i przykłady niewłaściwego podejścia dotyczą nauki języków obcych w ujęciu ogólnym. Unikajmy ich, jeśli nie chcemy się zniechęcić i tracić czasu na nieefektywną naukę. 1. Niechęć do gramatyki Chyba każdy lektor czy nauczyciel języka słyszał stwierdzenia typu: „A po co mi gramatyka, ja chcę tylko mówić”. Owszem, istnieją pewne techniki reklamowane jako szybkie i skuteczne, a polegające głównie na powtarzaniu i uczeniu się na pamięć całych zdań, bez dokładnego zrozumienia, skąd wzięły się w nich pewne formy gramatyczne i do czego służą. Jednak taka strategia może się sprawdzić jedynie na krótką metę i jedynie na bardzo podstawowym poziomie, gdy niezbędne jest opanowanie zwrotów niezbędnych do przeżycia w obcym kraju. nd3000/ Z jednej strony automatyzm jest potrzebny, aby można było mówić płynnie bez zastanawiania się nad każdym słowem. Z drugiej – po pewnym czasie takie powtarzanie staje się nudne i monotonne, co wpływa na uczniów demotywująco. Poza tym prawdziwe życie nie składa się z gotowych scenariuszy z ograniczonym zestawem zdań i zwrotów, których możemy w nich użyć. Aby przejść na wyższy poziom zaawansowania, osiągnąć swobodę w posługiwaniu się językiem i stać się jego niezależnymi użytkownikami, musimy znać i rozumieć zasady, które umożliwią nam tworzenie nieskończonej liczby własnych zdań. W rzeczywistej konwersacji może też pojawić się wypowiedź, której na lekcji nie było – a jeśli nie wiemy, co znaczą jej poszczególne elementy i skąd się wzięły, po prostu jej nie zrozumiemy. Poza tym, wbrew częstemu przekonaniu, nie zawsze da się porozumieć z obcokrajowcem bez użycia poprawnej gramatyki – błędy mogą znacząco utrudniać komunikację i prowadzić do nieporozumień. 2. Dosłowne tłumaczenie z języka ojczystego Żaden język, absolutnie żaden nie jest całkowicie przetłumaczalny na inny. Dlatego technika (niestety bardzo powszechna) polegająca na układaniu sobie zdania w głowie i dosłownym tłumaczeniu go na inny język jest z góry skazana na niepowodzenie i prowadzi do licznych błędów. W tłumaczeniu chodzi o przekazanie znaczenia, a nie przenoszenie zwrotów czy zdań słowo w słowo z jednego języka na drugi. Poza tym regułą jest, że nasz zasób słownictwa i struktur gramatycznych w języku ojczystym jest znacznie większy niż w docelowym (nawet jeśli znamy go na poziomie zaawansowanym). Zawsze więc jest ryzyko, że wymyślimy zdanie zawierające coś, co w języku obcym bardzo trudno oddać albo po prostu jeszcze nie poznaliśmy form, które są do tego odpowiednie. Sztuka polega na tym, by komunikować się w sposób zrozumiały używając tego, co już znamy, a nie porywać się na zdania na poziomie rodowitego użytkownika języka. Z tego samego powodu nie ma sensu szukanie na siłę analogii między dwoma językami. Nawet jeśli funkcjonują w nich podobne wyrażenia czy struktury gramatyczne, nigdy nie będą one identyczne. Zawsze znajdzie się jakiś kontekst, w którym nie będą one wzajemnie przetłumaczalne. 3. Niesystematyczność i nieregularność Jedna z podstawowych zasad brzmi – lepiej częściej, a mniej niż w dużych dawkach z długimi przerwami pomiędzy. Niestety, języka nie da się uczyć zrywami. Jeśli nawet przez dwa tygodnie czy miesiąc będziemy poświęcali na naukę po kilka godzin dziennie, na nic się to nie zda, jeśli potem zrobimy kilkumiesięczną przerwę. Zapomnimy znaczną część tego, czego się nauczyliśmy i potem trzeba będzie tracić sporo czasu na powtarzanie i przypominanie. Nie mówiąc o tym, że bombardowanie umysłu taką ilością informacji naraz jest nieefektywne, gdyż części i tak nie zapamiętamy, a część będzie nam się mylić. Natomiast jeśli uczymy się regularnie, w odstępach najwyżej kilkudniowych, niewiele zapomnimy do następnej lekcji i wystarczą tylko krótkie powtórki. Poza tym po długiej przerwie, gdy wypadniemy z rytmu, trudniej jest się zmobilizować. 4. Niecierpliwość Za zniecierpliwienie osób uczących się i ich nierealistyczne oczekiwania co do efektów częściowo ponoszą winę reklamy rzekomo cudownych technik nauczania, które mają gwarantować opanowanie języka cztery razy szybciej albo w absurdalnie krótkim czasie, np. w ciągu trzech miesięcy. Nie oszukujmy się, cudów nie ma. Dlatego nie zrażajmy się, jeśli po kilku miesiącach czy nawet kilku latach popełniamy błędy. Nauka wymaga czasu, więc należy się uzbroić w cierpliwość – i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć! 5. Wyrwanie z kontekstu Aby móc rzeczywiście używać tego, czego się uczymy, nie możemy przyswajać samych słów, zwrotów i regułek w oderwaniu od sytuacji, w których można je zastosować. Dlatego nie wystarczy nam umiejętność wyrecytowania na pamięć, w jakich kontekstach stosuje się np. angielski czas Present Continuous. Powinniśmy go ćwiczyć w konkretnych wypowiedziach dotyczących sytuacji odbywających się na bieżąco oraz pewnych, określonych planów na przyszłość. Innym, dość częstym problemem jest wyrwanie języka z szerszego kontekstu kulturowego. Powinniśmy zwrócić uwagę, jak pewne słowa czy formy odzwierciedlają sposób myślenia użytkowników języka. Warto też zwrócić uwagę na to, jak być uprzejmym w danym języku i czego unikać, bo jest uważane za niegrzeczne, nawet jeśli w naszym języku ojczystym jest całkowicie normalne. W przeciwnym razie, nawet mino niezłej znajomości języka i płynności komunikacyjnej, można popełnić gafę i narazić się na krępujące sytuacje. Dlatego warto nie ograniczać nauki do samych lekcji i ewentualnych prac domowych. Jeśli nie mamy możliwości wyjazdu do innego kraju i obserwowania, jak rodzimi użytkownicy stosują język w życiu codziennym, starajmy się mieć kontakt z żywym językiem w taki sposób, jaki jest dla nas dostępny. Oglądajmy filmy i wiadomości, słuchajmy audycji i podcastów, czytajmy książki i artykuły z interesujących nas dziedzin, udzielajmy się na obcojęzycznych forach dyskusyjnych czy grupach na Facebooku. Jednym z użytecznych trików jest też zmiana ustawień językowych urządzeń, z których często korzystamy, np. komputera czy telefonu. W ten sposób uda nam się zapamiętać pewne sformułowania nawet mimochodem, bez świadomego wysiłku, a jednocześnie będą one osadzone w kontekście sytuacyjnym.
Remedium na taki stan rzeczy mogą być kampanie społeczne, popularyzacja języka ojczystego w sieci (stamtąd bowiem zaczerpnięty został materiał do niniejszego badania), refleksja nad mową czy kładzenie nacisku na wiedzę o języku w szkołach podstawowych i średnich. Jest dużo do zrobienia w tym zakresie, ale jeszcze nic straconego.
Na eKorekcie24 zbieramy ciasteczka (tzw. pliki cookies), w celach statystycznych. Jeśli nie masz nic przeciwko temu – możesz zamknąć ten komunikat, korzystać ze strony i zgłębiać tajniki poprawnej polszczyzny, o której piszemy na naszym blogu :) Zamknij Data publikacji: 15 października 2013 Otrzymaliśmy od jednego z klientów taki oto mail: Chciałbym się dowiedzieć, na czym polegają błędy językowe. Podobno robię ich wiele, ale nie wiem, gdzie je znaleźć, a przez to – jak je poprawić. Niestety nie sposób wyczerpująco omówić błędów językowych bez opierania się na konkretnych przykładach, jednak mail czytelnika zainspirował nas do sporządzenia krótkiego cyklu artykułów poświęconych właśnie problemowi rodzajów błędów językowych. Dziś część 1, zapraszamy do lektury! Jakie są rodzaje błędów językowych? Błędy językowe to temat rzeka, a nawet temat ocean. Na rozgrzewkę proponuję subiektywny ranking najczęstszych błędów językowych stworzony przez Łukasza i ciekawą dyskusję czytelników na temat tego tekstu. Wielu z nas wyniosło z lekcji polskiego przekonanie, że błąd to przede wszystkim niepoprawna pisownia zwana kolokwialnie ortografem albo źle postawiony przecinek, ewentualnie niewłaściwie użyty frazeologizm (*bujać w chmurach zamiast bujać w obłokach). Ciekawa jestem, jakie macie wspomnienia ze szkoły. Czy uczono Was dobrego stylu, analizowano z Wami błędy popełniane w mediach, pokazywano, jak przemawiać lub tworzyć krótkie teksty użytkowe? Prof. Halina Zgółkowa z UAM w niedawnym wywiadzie dla „Wprost” (fragmenty tutaj) powiedziała ciekawą rzecz: „W szkole uczy się mówienia (?), pisania (?). Ale nie uczy się słuchania”. Podpisuję się pod tą opinią (a także pod znakami zapytania w nawiasach), więc niniejszy przegląd zacznę od najpowszechniejszych błędów w wymowie, których często nie udaje się uniknąć ani w codziennych rozmowach, ani – co gorsza – w publicznych wypowiedziach dziennikarzy czy polityków. „Co ja pacze! Gadajom, że źle mówiem” – błędy fonetyczne Na pierwszy ogień pójdzie niewłaściwa wymowa samogłosek nosowych ę i ą, coraz częściej wymawianych na końcu wyrazów tak: *[Robioł herbate] bądź tak: *[Robiom herbatem]. A tutaj potrzebny jest złoty środek – ę i ą mają brzmieć jak nosowe ę i ą, ale nosowość tych głosek musi być w wymowie wyrazu słabsza niż wtedy, gdy wymawiamy je osobno (np. recytując alfabet). Czyli subtelnie zaznaczamy, że na końcu wyrazu jest ą lub ę, ale nie akcentujemy tego z przesadną dokładnością. W przeciwnym razie wpadniemy w pułapkę hiperpoprawności. Kolejna sprawa to niewłaściwe akcentowanie: *[matematyka], *[gramatyka] itd. zamiast poprawnego [matematyka], [gramatyka] – w wyrazach obcych tego typu akcent pada na trzecią sylabę od końca; *[zrobiliśmy], *[obejrzeliśmy] itd. zamiast zalecanego [zrobiliśmy], [obejrzeliśmy]; *[atmosfera], *[liceum] zamiast właściwego [atmosfera], [liceum] – tu mam złą wiadomość: błędy tego typu biorą się z przesadnej dbałości o stosowanie reguły z punktu 1: ktoś, kto wie, że w niektórych wyrazach obcych akcent pada na trzecią sylabę od końca, błędnie przenosi tę zasadę na inne wyrazy obce. Co gorsza, także na rodzime, i mamy wtedy takie kwiatki, jak *[nauka] czy *[prawnicy] zamiast [nauka] i [prawnicy]. Aha: słowa pijatyka i bijatyka mają niewiele wspólnego z fizyką czy arytmetyką – uwaga na różnicę akcentów! I jeszcze niepoprawna wymowa grup spółgłoskowych. Chyba każdy internauta widział memy z cyklu Co ja pacze? albo jakiś demotywator ze słowem miszcz. I wszystko jest w porządku, dopóki nie odkryjemy, że wiele osób rzeczywiście tak mówi – czyli *[paczy] zamiast [patszeć] i chce być *[miszczem], a nie [mistszem]. Dodam do tego jeszcze słowo budżet, w którym zbitka dż jest często artykułowana tak jak w wyrazach dżem czy dżdżownica (wszystko przez angielskie słowo budget), i nagminne *[czy] zamiast [tszy] – także w wymowie słowa trzymać i jego derywatów. Zainteresowanych tą tematyką zachęcam do lektury rozdziału Wymowa w tomie Kultura języka polskiego. Wymowa, ortografia, interpunkcja (s. 15–58). I jeszcze, wraz z profesorami Bralczykiem i Lwem-Starowiczem, przypominam o wyłączaniu prądu i włączaniu oszczędzania. „Posiadam kłopot! Muszę nad tym podywagować” – błędy leksykalne Za prof. Andrzejem Markowskim (Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne, s. 57–58) podzielę najczęstsze błędy z tej grupy na trzy kategorie: słownikowe (wyrazowe), frazeologiczne i słowotwórcze. Częste błędy słownikowe to 1. używanie słów w niewłaściwym znaczeniu: bynajmniej zamiast przynajmniej (*Bynajmniej na mnie możesz liczyć); oportunista jako «ten, kto stawia opór» (właściwe znaczenie to «człowiek bez zasad, przystosowujący się do okoliczności dla doraźnych osobistych korzyści»); wpływowy jako «ten, kto ulega wpływom», a nie «ktoś ważny, kto ma wpływy» (często słyszy się np.: Moja Ania jest taka *wpływowa, robi wszystko, co każą koleżanki) – podobną sytuację obserwujemy w przypadku słowa obrzydliwy, błędnie używanego w znaczeniu «ten, kto brzydzi się wieloma rzeczami»; alternatywa jako «jedna z licznych możliwości» (Mamy wiele *alternatyw w tej sprawie) zamiast «dwie wykluczające się możliwości»; dywagować jako po prostu «rozmyślać nad czymś» – dywagacje oznaczają bowiem (o czym, wstyd się przyznać, dowiedziałam się dopiero na studiach) «długie, rozwlekłe rozważania, zwykle odbiegające od tematu»; posiadać jako synonim każdego mieć – można posiadać samochód, ale ten samochód już ma automatyczną skrzynię biegów. Nie widzę nic złego w posiadaniu domu, ale bilet czy broszkę już się po prostu ma. WSPP dopuszcza także posiadanie wiedzy. A mnie zawsze irytuje fraza Posiadam doświadczenie / wykształcenie… w listach motywacyjnych; 2. nadużywanie wyrazów modnych – tu polecam cykl Moda językowa przygotowany przez Łukasza. Jest tam mowa i o superfajnej imprezce, i o językowych manierach… wśród księży. 3. mylenie znaczeń słów podobnie brzmiących – do tej grupy można zaliczyć takie poprawnościowe klasyki, jak efektywny / efektowny, duet / dublet, monitować / monitorować, cezura / cenzura czy emanować / epatować. Jak uniknąć *efektywnej fryzury albo *epatowania wdziękiem? Jeśli brak nam czasu na lekturę słowników wyrazów obcych, warto opanować choćby wersję minimum – rozdział Wyrazy mylone z Poradnika Profesora Markowskiego (Warszawa 2004, s. 347–353). Błędy frazeologiczne wydają mi się mniej groźne, bo coraz rzadziej używamy frazeologizmów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio narzekał, że wylał dziecko z kąpielą, albo chwalił się, że zadał komuś bobu. Choć mam też koleżankę, która nadal łaknie (np. słodyczy) jak kania dżdżu ;-). W każdym razie (nie: *każdym bądź razie) trzeba uważać na to, by: z twardego orzecha do zgryzienia nie zrobić ciężkiego; gdy jest się zmęczonym, nie padać jak mucha, lecz padać z nóg; nie dodawać do związków frazeologicznych wyrazu przysłowiowy, np. Był przysłowiową solą w oku Kremla (tu warto by się też zastanowić, czy Kreml ma oko…), Postawiłam przysłowiową kropkę nad „i” – to dość częsty i rażący błąd; unikać wszelkich modyfikacji w brzmieniu frazeologizmów: skracania ich, dodawania nowych elementów, podmieniania wyrazów. W przeciwnym razie wyjdą nam takie potworki, jak Noga mi się *podwinęła (popr. powinęła), płakać żywymi łzami (popr. rzewnymi), *między Bogiem a prawdą (popr. Bogiem a prawdą), języczek uwagi (popr. języczek u wagi – swoją drogą, czy ktoś oprócz autorów podręczników do kultury języka jeszcze używa tego określenia?). Tyle o frazeologii – jeśli ktoś chce zgłębić temat, odsyłam do rozdziału Poprawność frazeologiczna w moim ulubionym zbiorze ćwiczeń: Formy i normy, czyli poprawna polszczyzna w praktyce (Warszawa 2004, s. 90–95). A jakie błędy słowotwórcze mogą się nam przytrafić, gdy mówimy lub piszemy? Po pierwsze: możemy użyć niewłaściwego formantu (*dzieciowy zamiast dziecinny / dziecięcy, *brzydkość zamiast brzydota). Po drugie: możemy, jak twórca nazwy Kredyt Bank, ulec wątpliwemu urokowi języków obcych (zgodnie z polską tradycją językową mielibyśmy Bank Kredytowy) – a stąd już tylko krok do biznes szkoły (zamiast szkoły biznesu) czy sport informacji (zamiast informacji sportowych). W pewnej miejscowości znalazłam nawet Paznokieć Studio – i do dziś żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Do błędów słowotwórczych niektórzy zaliczają żeńskie formy typu rektorka, prezeska czy psycholożka (temu słowu obrywa się chyba najczęściej) – ale to już temat na osobny tekst. Jeśli przyjdzie mi go napisać, to w odniesieniu do nazw zawodów i stanowisk z żeńską końcówką na pewno nie padnie słowo błąd.
Do najpowszechniejszych błędów słownikowych należą takie, jak: dzień dzisiejszy, trwać nadal, okres czasu, kartka papieru, w każdym bądź razie, fakt autentyczny, akwen wodny, spadać w dół, po najmniejszej linii oporu, cofać do tyłu. Szczegółowe opracowanie można znaleźć w pełnej treści raportu, ale wniosek jest jeden.
Wielu z nas popełnia błędy językowe, niekiedy nawet bardzo rażące i z pewnością nie powinny mieć miejsca w jakiejkolwiek formie komunikacji. Przyznasz pewnie, że zdanie napisane bez przestrzegania zasad ortografii i gramatyki nie wygląda i nie brzmi to zbyt dobrze. Pisząc z osobą, która w czteroliterowym wyrazie robi pięć błędów językowych, chcąc czy nie chcąc wyrabiasz sobie zdanie na jej temat. I mimo oczywistego zrozumienia dla dyslektyków, którzy zadanie mają jeszcze bardziej utrudnione, uważam, że każdy jest w stanie unikać przynajmniej tych najbardziej rażących i typowych błędów językowych. Poznaj najczęstsze błędy językowe popełniane w mowie i piśmie. W celu poprawy czytelności, przyjmijmy, że poprawne formy będę zaznaczał kolorem zielonym, natomiast błędy językowe – czerwonym. Najbardziej rażące błędy językowe Najczęstsze błędy językowe. Czy naprawdę musisz pisać “na prawdę” w ten sposób? – Przepraszam, ile waży ten ser?– Półtora kilograma. Bardzo dobra odpowiedź, gdyż “kilogram” to rodzaj męski (ten kilogram), więc nie możemy użyć zwrotu “półtorej kilograma” jak to niektórzy mają w zwyczaju. Inna sytuacja ma miejsce w przypadku rodzaju żeńskiego i takich wyrazów jak, np. “minuta” czy “mila” (ta minuta, ta mila). Częsty błęd językowy: – Ile zostało do końca lekcji?– Półtorej minuty. W tym przypadku błędną formą będzie odpowiedź “półtora minuty”. Prawdę mówiąc, tym razem miałem zamiar zająć się jedynie słówkiem “klient“, ponieważ w jego przypadku często popełniamy dosyć rażący błąd językowy, ale dzięki nagłemu porywowi elokwencji intelektualnej Pani Sprzedawczyni podczas pisania tej wiadomości dla swoich “klyjentów” czy, jak kto woli, klijentów mamy jeszcze jeden kwiatek. Otóż nasza bohaterka – mistrzyni mowy polskiej – raczyła uprzejmie poinformować, że w czasie swojej nieobecności, będzie znajdowała się na zewnątrz, co poetycko wyraziła jakże oryginalnym i ekstrawaganckim “zewnącz“ Cóż, miejmy nadzieję, że klienci nie będą musieli długo czekać, aż ich sprzedawczyni wróci z zewnątrz wchodząc do wewnątrz. Sprawdź też: Niezwykłe życie i myśl Diogenesa Cynika Jeśli ktoś poszedł w dane miejsce, a za chwilę wraca to mówimy, że idzie z powrotem, a nie spowrotem. Co ciekawe jednak, piszemy “stąd” lub “stamtąd” zamiast “z tąd” czy “z tamtąd“. Najpopularniejsze błędy językowe Gdy ktoś wyróżnia się czymkolwiek spośród tłumu to mówimy, że jest orYginalny, nie orginalny. Ten mały “igrek” robi tutaj dużą różnicę. Każdy, pojedyNczy przykład błędu językowego ma za zadanie pchnąć Cię w kierunku poprawy Twoich językowych umiejętności oraz uświadomić gafy, które do tej pory popełniałeś. Mam zatem nadzieję, że od dzisiaj nie będziesz strzelał byków typu “pojedyŃczy“, “pojedyŃczo” itp. Ta kreseczka nad “n” naprawdę jest tu zbędna i o ile w mowie potocznej w celu uniknięcia sztuczności to “ń” jest słyszalne, to w piśmie powinno podlegać pod paragrafy 😉 Jak łatwo zapamiętać tę regułę? Mamy przecież “jedyNkę“, nie “jedyńkę“, prawda? Gdy chcesz się dowiedzieć, gdzie mieszka dana osoba zapytaj: “Jaki jest Twój adres?” lub “Jakie jest Twoje miejsce zamieszkania?“. Nie pytaj natomiast o adres zamieszkania, gdyż jest to błędna konstrukcja. A teraz prawdziwe mistrzostwo. Jak widać twórcy kapliczki nie byli natchnieni przez boga, tworząc to arcydzieło intelektualnej ułomności. Pomijając to, że „za nas” napisane jest łącznie, nie można jednak nie położyć nacisku na słowo „kturyś„. Żenua Panowie. Jeśli szukasz sposobu na zrobienie danej rzeczy to musisz ten sposób wymyślić, raczej niż wymyśleć. Jednak, aby ten sposób wymyślić, musisz nad tym pomyśleć, a nie pomyślić. “Wymyślić”, bo “wymyślił”, nie powiemy przecież “wymyśleł”. Czy często zdarza Ci się ubierać sweter? Jeśli tak, to musisz koniecznie zaprzestać tej czynności i zacząć od teraz wkładać sweter, ubierać się w sweter bądź ewentualnie zakładać sweter. Chcesz przecież ubrać siebie w sweter, a nie ubrać sweter w coś, prawda? Ubrać sweter to regionalizm małopolski, a więc zwrot , którego używają mieszkańcy tamtego regionu. Powstał on pod wpływem języka naszych zachodnich sąsiadów. A jak to jest w Twoim przypadku? Często popełniasz rażące błędy językowe czy może język polski opanowany masz do perfekcji? Jeśli znasz jakiś powszechne językowe niedociągnięcia to podziel się nimi w komentarzach, a na pewno dodam je do tego artykułu. Przeczytaj koniecznie: Trudne polskie słowa, które uczynią z ciebie „elokwentnego yntelygenta”Ile razy zdarzyło Wam się zniechęcić do rozmówcy przez błędy językowe, jakie popełniał? Swobodne używanie polszczyzny albo chociaż uniknięcie elementarnych błędów w czasie mówienia to pierwszy krok do udanej komunikacji, która może prowadzić dużo dalej. Przyjrzyjmy się najbardziej popularnym błędom językowym. 1.
Jak szybko dowiedzieć się, czego chcą pracownicy, jakie mają potrzeby, czy są zadowoleni z pracy, benefitów lub możliwości rozwoju? Jedną z metod są ankiety pracownicze. I są to narzędzie skuteczne, o ile są dobrze przygotowane. Cel i konstrukcja ankiety dla pracowników Po co nam ten kwestionariusz? Dlaczego chcemy zbadać pracowników? Co spodziewamy się uzyskać? Odpowiedzenie sobie na te pytania to najważniejszy moment całego procesu tworzenia badania. Bez jasno sprecyzowanego celu badania pracowników uzyskamy wynik, który będzie bardzo trudno wykorzystać lub który doprowadzi nas jedynie do tego, że pojawi się jeszcze więcej pytań dotyczących pracowników. Kwestionariusze czy sondaże wśród pracowników tworzy się po to, żeby: Uzyskać informacje od dużej grupy pracowników, których nie można zbadać innymi metodami badawczymi (np. wywiadem). Przeprowadzić badanie anonimowo (np. wtedy, kiedy wiemy, że pracownicy mogą obawiać się wyrażać swoje opinie wprost). Móc przeprowadzić w łatwy sposób analizy zależności (np. jak w ankiecie odpowiadają pracownicy różnych działów). Zebrać informacje w ustrukturyzowany sposób. Dają też możliwość elastyczności (pracownik wybiera czas, w którym odpowie) i są stosunkowo tanią i łatwą do przeprowadzenia metoda badawczą w porównaniu do innych metod (np. socjometrii, wywiadów czy obserwacji). Przykładowe cele badawcze w badaniach dla pracowników to: określenie poziomu zadowolenia pracowników z pracy, stworzenie klasyfikacji najbardziej pożądanych benefitów, wyjaśnienie przyczyn zwiększonej rotacji pracowniczej. Tworzenie hipotez badawczych Tworzymy je, mając określony cel badania. To po prostu przypuszczenia, jakie mamy na dany temat, które za pomocą badania i analizy wyników chcemy potwierdzić lub odrzucić. Przykładowe hipotezy badawcze to np.: przynajmniej 70% pracowników jest zadowolonych z pracy w naszej firmie, najbardziej pożądanym benefitem pracowniczym byłyby dopłaty do posiłków pracowniczych, głównym powodem odejść pracowników jest brak możliwości awansu oraz innych form rozwoju kariery. Doprecyzowanie hipotez badawczych pozwoli nam również określić, czy w ogóle metoda badawcza, którą rozważamy (czyli ankiety), ma sens. Ankiety pracownicze – co najczęściej badamy? Top 3 najpopularniejszych* ankiet dla pracowników to ankiety: zaangażowania pracowników (badające głębokość zaangażowania w firmę i w pracę). satysfakcji z pracy (w tym ankiety employee experience, możliwości rozwoju, czy tradycyjne badanie satysfakcji pracowników). efektywności (czyli wszystkiego rodzaju oceny okresowe oparte o badanie typu ankietowego). Poza powyższymi przykładami przeprowadza się wśród pracowników (całych firm, poszczególnych grup, zespołów lub stanowisk) również szereg innych badań, wykorzystujących mechanikę ankiety: Ankiety benefitów pracowniczych – by sprawdzić, czy obecne dodatki pozapłacowe są satysfakcjonujące oraz poprawić ofertę kierowaną do pracowników. Ankiety onboardingowe – w trakcie i po wdrożeniu nowych osób. Badania Candidat Experience – prowadzone wśród kandydatów do pracy, również tych odrzuconych w trakcie procesu rekrutacji. Ankiety typu exit interview – czyli badanie pracownika odchodzącego z organizacji (feedback po zakończeniu współpracy). Ankiety NPS – czyli krótkie, pojedyncze pytania diagnozujące prawdopodobieństwo – np. jakie są szanse, na skali 1-10, że będziesz pracować z nami przez cały kolejny rok. Opinia pracowników ma znaczenie! Badanie opinii pracowników w formie ankiety można też przeprowadzić zawsze wtedy, kiedy chcemy poznać zdanie pracowników na zadany temat – np. chcemy dowiedzieć się, jak chcą obchodzić w firmie rocznicę jej powstania (i czy w ogóle mają na to ochotę) albo chcemy uzyskać informacje na temat ich pomysłów na wystrój pokoju socjalnego. Jeśli tworzysz ankiety dla pracowników, by zapytać ich o opinię, pamiętaj, by zawsze przekazać im później informację zwrotną z wynikami. W przeciwnym razie przestaną wypełniać Twoje ankiety, bo będą mieli poczucie, że ich zdanie i tak się nie liczy! Budowa ankiety pracowniczej Tak jak każda inna ankieta, tak i kwestionariusz do badania pracowników składa się z trzech części: Wstępu – opisujemy w nim cele ankiety, tak by pracownik rozumiał, po co pytamy go o zdanie (cel ankiety) i czego będzie dotyczyć badanie (temat ankiety). To również miejsce, w którym można podziałać motywacyjnie, zwiększając zaangażowanie pracownika do udziału w badaniu. Treść wstępu ankiety jest zatem bardzo ważna. Części zasadniczej, czyli pytań. Zakończenia – w którym nie tylko dziękujemy pracownikowi za udział, ale również poinformujemy go, jak to, że wziął udział w badaniu, wpłynie na jego życie w firmie (czyli kiedy i jak opublikujemy wyniki i do czego będą służyły). Warto przyłożyć się do napisania tej części – może ona mieć niebagatelny wpływ na to, czy pracownik będzie chciał wypełniać nasze ankiety w przyszłości. Jakie pytania w ankiecie zadawać pracownikom? Jak najprostsze, ze słownictwem dopasowanym do poziomu pracowników, bez akronimów czy skrótów (np. nie pytaj pracownika Jak oceniasz swój onboarding?, tylko Czy uważasz, że Twoje wdrożenie do pracy było efektywne?). Dotyczące jednej rzeczy, a nie kilku na raz (np. pytanie: Jak oceniasz swoje relacje z kolegami i z przełożonym? ma nieprawidłową konstrukcję, bo odnosi się do dwóch różnych rzeczy. Pracownik może oceniać relacje z kolegami dobrze, a z przełożonym źle). W miarę możliwości zamknięte, bo łatwo i szybko się na nie odpowiada. Pamiętaj, że pułapką pytań zamkniętych jest to, że albo musisz wyczerpać wszystkie możliwości, albo zostawić opcję na wskazanie innej, samodzielnie wpisanej przez pracownika. Takie, na które pracownik zna odpowiedź – np. pytanie Co, Twoim zdaniem, możemy usprawnić w firmie?, jest pytaniem zbyt ogólnym. Pracownik może zrozumieć je jako usprawnienia w procesie produkcji, zarządzania, obsługi klienta, logistyki czy wreszcie usprawnień związanych z pracownikami. Taka ankieta dla pracowników po pierwsze da ogromny wachlarz odpowiedzi, do których później będzie trzeba się odnieść, a po drugie nie da firmie żadnych konkretnych wniosków. Jeśli jednak zapytamy osoby związane z obsługą klienta o to, co klientom najczęściej przeszkadza, na co się skarżą, oraz czy pracownik ma jakiś pomysł jak im lepiej pomóc w tym aspekcie, możemy otrzymać dużą liczbę konkretnych propozycji dotyczących określonego problemu. Ankieta pracownicza – pytania i odpowiedzi Kluczem do tego, by ankieta spełniała swoją rolę, jest takie zadanie pytania, by można było z odpowiedzi wyciągać precyzyjne wnioski. Na przykład – jeśli w ankiecie exit interview na temat rekrutacji wewnętrznych zadasz pracownikowi tylko następujące pytanie: Ankiety pracownicze – przykład pytania w ankiecie exit interview to w zasadzie niczego się nie dowiesz, bo nie wiesz nadal czy: W czasie, kiedy był zatrudniony, były prowadzone jakieś rekrutacje wewnętrzne. Czy któreś z nich były odpowiednie dla jego kwalifikacji. Czy w ogóle wiedział, że są prowadzone rekrutacje wewnętrzne. Z jakich powodów (jeśli o nich wiedział) nie wziął w nich udziału. A może wziął i nie otrzymał stanowiska. Znacznie lepiej byłoby rozbudować to pytanie o dalsze odpowiedzi, które pojawią się w zależności od tego, jaką odpowiedź wybierze pracownik. Na przykład: Ankieta pracownicza exit interviev – przykład pytania o rekrutację wewnętrzną Ankieta pracownicza exit interviev – przykład pytania o powody braku udziału w rekrutacji wewnętrznej W ten sposób pracownik uzupełnia tylko jedno pytanie więcej, a dzięki temu możemy zdiagnozować czy: Komunikacja wewnętrznych rekrutacji jest wystarczająca. Czy brak możliwości zmiany stanowiska wewnątrz firmy wpływa na rotację. Czy odrzucenie w procesie rekrutacji wewnętrznej ma wpływ na decyzję o odejściu. Różne typy błędów w pytaniach ankietowych dla pracowników Kilka pytań, udostępnienie ankiety online, szybki wynik – wydaje się, że kwestionariusze to świetne narzędzie do badania potrzeb, postaw i opinii pracowników. Jeśli tak jest, to dlaczego wnioski z badania bywają nieużyteczne? Winne są błędy konstrukcji pytań. Błędy poznawcze W psychologii i socjologii tym mianem określa się wszystkie „skróty myślowe”, którymi podąża nasz mózg przy formułowaniu opinii czy podejmowaniu decyzji i które wynikają z braku dostatecznej ilości wiedzy, czasu, motywacji na dokładne przeanalizowanie sytuacji. W wyniku błędów poznawczych podejmujemy błędne decyzje biznesowe. Ankieta zawierająca dużą liczbę błędów poznawczych może doprowadzić do tego, że uzyskane wyniki będą niemiarodajne i doprowadzą do wdrożenia działań, które nie przyniosą oczekiwanych efektów. Efekt pierwszeństwa i/lub świeżości – pracownik wybiera pierwszą lub ostatnią możliwość z listy. Pojawia się przy dłuższych listach, z większą liczbą możliwości do wyboru. Efekt kontrastu – pracownik postrzega daną cechę jako lepszą lub gorszą, w zależności od porównania z wcześniej obserwowanym obiektem. Może prowadzić do błędnej oceny danego parametru – np. kandydat, który brał udział w bardzo słabej jakości procesie rekrutacji, będzie oceniał kolejny jako znacznie lepszy. Efekt przywiązania – pracownik jest przyzwyczajony do określonych sytuacji lub zachowań. Np. pytając go o pomysł na kolejną imprezę integracyjną i umieszczając na liście propozycje nowe wraz ze starymi i sprawdzonymi pomysłami, pracownik ma tendencję do wybierania tego, co już zna i lubi. Efekt ślepej plamki – tendencja do braku autokrytycyzmu. Może być widoczna w badaniu jakości pracy czy przy ocenach okresowych. Racjonalizacja – kwaśne winogrona i słodkie cytryny – tendencja do usprawiedliwiania własnych wyborów lub minimalizacji porażek. Np. pracownik, który nie otrzymał awansu w ramach rekrutacji wewnętrznej uważa, że to stanowisko i tak było beznadziejne (kwaśne winogrona) lub lepiej mu będzie tam, gdzie jest (słodkie cytryny). Efekt tendencji centralnej – pracownik w pytaniach ze skalą (Oceń na ile…) ma tendencję do pomijania skrajnych wartości. Określenia z ładunkiem uczuciowym – w ankiecie nie powinny pojawiać się słowa, które są emocjonalnie zabarwione, wywołują reakcję respondenta (np. Boję się, Przeraża mnie). Chcąc naprawdę zadbać o neutralność emocjonalną, warto też sprawdzić Nencki Affective World List (NAWL**) i usunąć z ankiety słowa, które w języku polskim niosą ze sobą ładunek emocjonalny (do takich słów należy np. pomysł, ryzykowny, zmartwiony czy musieć). Uwaga! Błędy poznawcze pojawiają się nie tylko podczas konstrukcji pytań, ale również w czasie analizy i interpretacji odpowiedzi. Warto uważać na efekt zaprzeczania (czyli krytycznego odnoszenia się do danych, które zaprzeczają naszym dotychczasowych opiniom) oraz skrzywienia zawodowego, czyli oceniania danych zjawisk przez pryzmat własnej profesji. Błędy logiczne ankiety Presupozycje, czyli pytania sugerujące kierunek odpowiedzi. Takie, które w samej konstrukcji już zawierają jakiś element oceny czy opinii np. Jak bardzo jesteś niezadowolony ze swojego wynagrodzenia? Przykład błędnej konstrukcji pytania o wynagrodzenie w ankiecie pracowniczej Przykład prawidłowej konstrukcji pytania o wynagrodzenie w ankiecie pracowniczej Wybiórcze odpowiedzi, czyli pytania, które nie wyczerpują wszystkich możliwości. Pytanie Jak chciałbyś spędzić Wigilię pracowniczą? uwzględnia 5 aktywności. Nie obejmuje jednak odpowiedzi na to, że pracownik na żadne świętowanie nie ma ochoty albo że jest mu wszystko jedno. Przykład wybiórczych odpowiedzi w ankiecie pracowniczej Przykład pełnych odpowiedzi w ankiecie pracowniczej Skala o niesprecyzowanych jednostkach Zamiast stosować jednostki, które mogą być subiektywnie interpretowane (np. często, od czasu do czasu, rzadko) stosuj konkretne dane (np. raz na pół roku, kilka razy w miesiącu, częściej niż raz na tydzień). Przykład błędnie skonstruowanych jednostek w ankiecie pracowniczej Przykład poprawie skonstruowanej jednostki w ankiecie pracowniczej Błędy stylistyczne Związane głównie z niezrozumiałą, trudną strukturą pytania. Zwiększają ryzyko błędnej (niezgodnej z przekonaniem) odpowiedzi na skutek niezrozumienia pytania). Mogą również wprowadzać niepokój u osoby ankietowanej, czego efektem bywa porzucenie przez nią ankiety w trakcie wypełniania. Do błędów stylistycznych w tworzeniu ankiet i kwestionariuszy należy np.: Używanie przeczeń / partykuły „nie”: Czy nie jesteś zadowolony z obecnych benefitów? Używanie podwójnych przeczeń: Czy nieprawdą jest, że jesteś niezadowolony ze uzyskiwanych benefitów? Używanie słów obcego pochodzenia lub akronimów, które mogą być niezrozumiałe dla respondentów: Jak oceniasz swój employee experience? Błędy związane z drażliwością pytań Bardzo często ankiety pracownicze są dla działów HR czy managerów sposobem na to, by uzyskać odpowiedzi na pytania, które trudno jest zadać wprost. Na przykład niski współczynnik retencji w firmie sugeruje, że z jakichś powodów pracownicy nie angażują się w firmę. Nie chcą wiązać z nią na dłużej. Powody ich frustracji są jednak nieznane. Czy ankieta pracownicza może pomóc w takiej sytuacji? Tak, ale tylko wtedy, kiedy zadbamy o to, by pracownicy czuli się bezpiecznie, odpowiadając na pytania, które można uznać za drażliwe. Jeśli będą podejrzewać, że ankieta nie jest anonimowa lub obawiać się negatywnych konsekwencji udziału w ankiecie, to nie uzyskamy odpowiedzi. Podobnie będzie w sytuacji, w której pracownicy nie wierzą w możliwość zmiany sytuacji w firmie. Bardzo często w takich sytuacjach głównym powodem złej atmosfery bądź problemów jest osoba najbardziej decyzyjna – np. szef generalny. Ankieta dla pracowników krok po kroku Jak skonstruować idealną ankietę przeznaczoną do badania pracowników? Ustal cel ankiety. Każde badanie prowadzone w firmie powinno mieć jakiś cel. Czemuś służyć. Zanim zaczniesz konstruować pytania, wypisz, czego konkretnie chcesz się dowiedzieć i po co. Ustal hipotezy badawcze, które ankieta będzie sprawdzać. Zastanów się, jakie typy pytań ankietowych mogą najlepiej pomóc Ci w uzyskaniu odpowiedzi. Na przykład, jeśli chcesz wiedzieć, czy pracownicy są zadowoleni z pracy w firmie, możesz użyć szybkiego badania typu NPS, zadając im proste pytanie: Czy poleciłbyś pracę u nas swojemu przyjacielowi? Jeśli chcesz dowiedzieć się, które benefity są najbardziej przydatne dla pracowników, wybierz pytania wielokrotnego wyboru. Jeśli chcesz znać ich opinię o każdym z proponowanych przez firmę benefitów, wybierz macierz. Dopasuj język pytań do ankietowanych. Zadbaj o to, by wszystkie pytania były zrozumiałe i pozbawione błędów językowych, stylistycznych czy błędów poznawczych. Zanim opublikujesz ankietę, przeprowadź testy na 2-3 osobach z kręgu osób badanych. Poproś o opinie na jej temat. Zapytaj, które pytania były niejasne, z czym mieli trudności, jakich odpowiedzi przy pytaniach zamkniętych brakowało. Wprowadź poprawki. Zdecyduj, czy ankieta powinna być anonimowa, czy nie. Zastanów się, czy pracownicy powinni mieć możliwość poprawy odpowiedzi, czy mogą odpowiadać tylko jednokrotnie. Przygotuj treść komunikatu do pracowników wyjaśniającego cele i konsekwencje ankiety. Przeprowadź badanie i przeanalizuj wnioski. Opublikuj wyniki w taki sposób, by pracownicy mieli jasność, w jaki sposób ich opinia została wzięta pod uwagę przez firmę. Czy wiesz, że na platformie e-learningowej Dolineo możesz przygotować dowolne ankiety dla pracowników, a także wykorzystać gotowe szablony ankiet pracowniczych? Wypróbuj bezpłatnie Dolineo – zobacz wzory ankiet pracowniczych i odkryj pełne możliwości platformy. Sprawdź, jak łatwo przeprowadzisz badanie pracowników z pomocą Dolineo. Wypróbuj bezpłatnie Dolineo przez 14 dni, bez zobowiązań! *Popularność ankiet ustalona na podstawie zapytań użytkowników poszukujących informacji o poszczególnych typach ankiet w wyszukiwarce Google w okresie – **
Strach blokuje ich czasem do tego stopnia, że rezygnują z mówienia w ogóle. Zdarza się, że unikają okazji do rozmowy w języku angielskim z obawy przed kompromitacją. Może to zabrzmieć dziwnie, ale z punktu widzenia lektorów popełniane błędy cieszą, ponieważ dzięki nim wiemy, nad czym trzeba jeszcze pracować.
Bardzo lubimy poprawiać czyjeś błędy. Człowiek czuje się wtedy taki jakiś mądrzejszy. Ja też kiedyś lubiłam, ale potem okazało się, że nie wszystko jest takie czarno-białe. Nawet w języku, a zwłaszcza w języku polskim. Poniżej znajdziesz kilka przykładów takich słów, wyrażeń, form, których używanie bywa wytykane jako błąd, choć wcale nim nie jest. Dzień dzisiejszy#niekłamMedykaTe policjantyOtwarł drzwi czy otworzył drzwi?Hodować czy uprawiać? O normie językowej Niezależnie od tego, czy w języku polskim wyróżnimy dwie normy – wzorcową i potoczną (jak prof. A. Markowski), czy uznajemy, że istnieje jedna, ale w jej ramach możemy mówić bardziej lub mniej starannie (jak prof. J. Bralczyk), prawdą jest, że dopuszczalność pewnych form w języku uzależniona jest od środowiska, w jakim zostały użyte. Czy przemawiamy jako prezydent, jako ksiądz z ambony, pani z radia lub telewizji, wpływowy bloger podczas transmisji live na Facebooku, czy jako ojciec rodziny w czasie Wigilii, zakochany chłopak do dziewczyny, matka do dziecka. Pewne formy są dopuszczone w języku mniej starannym, przez innych zaliczanym do normy potocznej (użytkowej), inne są poprawne tylko w języku specjalistycznym lub regionalnym. Są też błędy, czyli formy nie akceptowane w żadnym kontekście, ale nimi się tutaj nie zajmuję. Dzień dzisiejszy To wyrażenie można znaleźć w wielu zestawieniach powszechnych błędów językowych. Tylko że to nie jest błąd. Owszem, lepiej mówić dziś/dzisiaj, ale nadal – to nie jest błąd. Sformułowanie dzień dzisiejszy ma w sobie cechy pleonazmu, ponieważ dziś/dzisiaj wywodzi się od dzień. Ale w procesie rozwoju języka słowa te oddzieliły się znaczeniowo od siebie. Skoro zaś mówimy dzień wczorajszy i dzień jutrzejszy, to można mówić również dzień dzisiejszy. Inna sprawa, że wyrażenie to (jak również te odnoszące się do wczoraj i jutro) jest nadużywane. Należy ono do karceryzmów, czyli słów z języka urzędniczego (podobnie jak sformułowanie na dzień dzisiejszy, za którym językoznawcy normatywiści nie przepadają, choć nie jest ono błędne). (…) połączenie wyrazowe dzień dzisiejszy jest… przydatne. Występuje np. we frazeologizmie “żyć dniem dzisiejszym” czy w zwrocie “dzień dzisiejszy minął u chorego spokojnie”, w których nie da się go zastąpić przysłówkiem “dzisiaj” (nie powie się: “żyć dzisiaj”, gdyż znaczy to co innego, czy “dzisiaj minęło u chorego spokojnie”). Ponadto wchodzi w skład grupy innych wyrażeń ze słowem “dzień”, któremu towarzyszą przymiotniki wczorajszy i jutrzejszy. Podhasło “dzień dzisiejszy”, “dzień wczorajszy”, “dzień jutrzejszy” rejestruje bez żadnego kwalifikatora “Uniwersalny słownik języka polskiego PWN” pod redakcją prof. Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. 1, s. 766), opatrując je dwiema definicjami: 1. ‘dziś, wczoraj, jutro’, 2. ‘teraźniejszość, przeszłość, przyszłość’. M. Malinowski na portalu Wyrażenie dzień dzisiejszy nie jest zatem błędne, choć jest nadużywane. #niekłamMedyka Gdy do naszego kraju dotarła epidemia SARS-CoV-2, sprawą pilną było uświadomienie społeczeństwu, że osoby udające się do lekarza lub wzywające karetkę bezwzględnie powinny mówić prawdę w wywiadzie epidemiologicznym. Ludzie tej prawdy nie mówili, gdyż, jak wiadomo od czasu doktora House’a, „Wszyscy kłamią”. Pojawił się zatem w sieci apel medyków o to, by im nie kłamać, oznaczony hasztagiem #niekłamMedyka. Nie tylko ja miałam problem z tym hasłem. Choć widząc zasięg i powszechność tego #, poczułam się jak Jill, siostra Rachel z Przyjaciół, kiedy zachowanie jej starszej siostry doprowadziło do tego, że zwątpiła w swój dobry gust… (kto oglądał, ten wie). Zastanawiałam się, czy to przypadkiem nie jest jakaś poprawna, regionalna forma, której używa się w jakichś określonych przypadkach. Poniekąd miałam rację. Forma kłamać kogoś w języku polskim jest niepoprawna. Jasno wypowiedziała się na ten temat Rada Języka Polskiego w 2002 roku. Kłamać łączy się z celownikiem (jak to się ładnie mówi w językoznawstwie: konotuje celownik). Z biernikiem łączy się zaś czasownik okłamywać. Kłamać medyka jest wyrażeniem Na terenach południowo-wschodniej polski to wyrażenie jest w dość powszechnym użyciu. Jak zauważa prof. Ewa Kołodziejek, całą akcję zapoczątkował zapewne jakiś ratownik (lub szerzej: medyk) właśnie z tego regionu, skoro w ogóle nie wziął pod uwagę, że forma ta może być niepoprawna. Pani profesor zauważa też, że regionalizm (bo takim jest właśnie wyrażenie nie kłam medyka) nie jest błędny, jeśli jest ograniczony w używaniu właśnie do tego regionu. Jednocześnie: regionalizmy, które są sprzeczne z normą ogólnopolską, nie powinny być używane w przekazach o takim zasięgu. Ogólnopolski # nakłaniający do mówienia prawdy medykom powinien brzmieć zatem: #niekłamMedykowi #nieokłamujMedyka i takie hasztagi również zaczęły się pojawiać. Co ciekawe, wspomniane stanowisko RJP odnośnie konotowania przez kłamać celownika powstało jako odpowiedź na list, w którym piszący prosił o potwierdzenie, że forma kłamać komuś jest regionalizmem składniowym z Kaszub i poprawnie powinno być kłamać kogoś… Nie miałam na razie czasu, żeby poszukać, ale jak tylko znajdę uzasadnienie historyczno-językowe celownika po kłamać, uzupełnię tekst. Z jednej strony warto zatem wiedzieć, że ta akurat regionalna forma jest niepoprawna w polszczyźnie ogólnej (podobnie jak dać coś dla kogoś na Podlasiu), z drugiej pamiętać, że jest to regionalizm, a nie błąd niedouczonego medyka. Te policjanty Powyższa forma jest zazwyczaj kojarzona z błędem językowym. Używanie jej przypisuje się często osobom z niższych warstw społecznych. Tylko że akurat nie jest to błąd, a sama forma ma swoje określenie – deprecjatywna. Zasadniczo wszystkie rzeczowniki męskoosobowe w mianowniku i wołaczu liczby mnogiej mogą występować w formach deprecjatywnych, które służą najczęściej do wyrażania oceny negatywnej. Są to formy rzadkie lub potencjalne (możliwe, lecz nie używane), choć niektóre spotyka się względnie często, np. policjanty, profesory. J. Grzenia, Poradnia językowa PWN Gdy forma deprecjatywna i niedeprecjatywna są takie same, wówczas forma zaimka wskazującego mówi nam, z czym mamy do czynienia (te burżuje – ci burżuje). Z ciekawostek: formą deprecjatywną od „chłopacy” jest „chłopaki”. Otwarł drzwi czy otworzył drzwi? O tym, że istnieją takie formy, które, choć poprawne, odsądzane są od czci i wiary, w zależności od tego, z którego regionu jest krytykujący, świadczy chociażby czasownik otwarł. Dość często przez użytkowników języka, uważających się za bardzo świadomych norm językowych, forma ta traktowana jest jako błędna, a za jedyną poprawną uważa się otworzył. Natomiast językoznawcy mówią jasno: obie formy są poprawne. Szczegółowo na temat tej formy wypowiedział się na łamach Poradni Językowej PWN dr Artur Czesak. Ciekawe jest to, że o ile forma otwarł jest obecnie rzadziej używana niż otworzył, o tyle częściej stosuje się otwarty, otwarto, otwarcie (pochodzące od pierwszej formy), niż otworzony, otworzono, otworzenie (pochodzące od drugiej formy). Fajny ten nasz język polski, prawda? Oczywiście trzeba zaznaczyć, że forma otwarł rzeczywiście zdecydowanie częściej pojawia się na południu i zachodzie Polski, w centrum i na wschodzie nie będąc prawie w ogóle używaną. Nie jest to regionalizm, tak jak kłamać kogoś, bo obie formy są poprawne w języku ogólnopolskim, ale widać preferencje ze względu na miejsce zamieszkania. Hodować czy uprawiać? Dylemat ten dość często pojawia się w rozważaniach dotyczących poprawnego używania słów (podobnie jak jubilat vs solenizant, o których pisałam w dodatku do Wiankołaków – newslettera Wianków Słów*). Czytam zatem na różnych formach i w dyskusjach, że hoduje się tylko zwierzęta, a uprawia rośliny. Nic bardziej mylnego. Według Słownika poprawnej polszczyzny, pod red. A. Markowskiego, hodować oznacza:1. „uzyskiwać nową rasę zwierząt lub odmianę roślin”;2. „pielęgnować, żywić, chować, trzymać (w odniesieniu do zwierząt, roślin)”. Możemy więc hodować krowy i tak samo hodować tulipany. Jeśli chodzi o słowo uprawiać, to dotyczy ono:1. „przygotowywania gleby przed zasiewem lub sadzeniem roślin”;2. „sianie, sadzenie roślin i zapewnianie im odpowiednich warunków wzrostu”;3. „zajmowanie się czymś, oddawanie się, poświęcanie się czemuś”. Uprawiamy zatem grządki pod ogórki, kapustę, bieganie przez płotki. Kto pyta… Przyznam, że w pierwszym odruchu chciałam potępić niepoprawny # medyczny, o którym pisałam, ale na szczęście mam wytrenowany słuch i intuicja kazała mi najpierw poszperać, czy aby przypadkiem forma ta nie ma jakiegoś uzasadnienia. Jak widać ma. Pytać jest rzeczą ludzką. Rzekłabym nawet, że szlachetną. Warto dowiadywać się, „co w mowie piszczy” (to tytuł audycji prof. Katarzyny Kłosińskiej w radiowej Trójce). Nie tylko w mowie zresztą. * Wiankołaki, ponieważ newsletter ukazuje się raz w miesiącu, w czasie pełni Księżyca. Zostawiam Ci link do zapisu. Zdjęcie: Willi Heidelbach z Pixabay
Do zadań opisu błędów należy również dokonanie ich taksonomi-zacji. Heidi Dulay, Marina Burt & Stephen Krashen (1982: 146–150) za-proponowali taksonomię strategii powierzchniowej, wskazującej różne sposoby zmian struktur. Wyróżnili więc błędy pominięcia, błędy do-dania, błędy morfosyntaktyczne i błędy pozycji. Rod Ellis
Poniżej znajduje się lista najczęściej popełnianych błędów językowych przez Polaków. Sprawdź, czy popełniasz któreś z nich. 17 maj zamiast 17 maja17 maja to skrót od17 dzień maja, 17 maj jest więc formą nielogiczną. Nikt z nas nie powie przecież 17 dzień maj. Dwutysięczny siedemnasty zamiast dwa tysiące siedemnastyO roku tysięcznym czy dwutysięcznym możemy mówić tylko w wypadku roku 1000 i 2000. Pozostałe formy, takie jakie dwa tysiące siedemnasty, tysiąc siódmy formułujemy bez odmienienia pierwszego członu. Lubiałem zamiast lubiłemTo wyjątkowo rażący błąd. Osoby korzystające z niepoprawnej formy lubiałem, tworzą ją analogicznie do poprawnych form czasownikowych zakończonych na -ałem, takich jak chciałem, miałem, widziałem, czytałem, pisałem itd. Narazie zamiast na razieWiele błędów jest spowodowanych łączną pisownią wyrazów, które należy pisać rozdzielnie, przykładem może być błędne narazie. Półtorej kilo, półtora godziny zamiast półtora kilo, półtorej godzinyPółtora dotyczy rodzaju męskiego i nijakiego, półtorej – żeńskiego. Poprawnie powiemy więc półtora: kilo (ten kilogram – on), dnia (ten dzień – on), mleka (to mleko – ono), piwa (to piwo – ono), półtorej: godziny (ta godzina – ona), kanapki (ta kanapka – ona). Spowrotem zamiast z powrotem Kolejny przykład błędu spowodowanego nieznajomością zasad pisowni łącznej i rozdzielnej, z powrotem, tam i z powrotem piszemy rozłącznie. Tą książkę zamiast tę książkęW bierniku (kogo, co) liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego należy używać zaimka tę, nie tą – czytamy więc tę książkę, kochamy tę powieść, widzimy tę rzecz. Tu pisze zamiast tu jest napisanePisze on, ona lub ono. Jeśli nie wiemy, kto pisze, czyli nie znamy autora albo najzwyczajniej o nim nie wspominamy, powinniśmy wybrać formę jest napisane. Tylni zamiast tylnyBłędna forma tylni, np. tylni fragment jest analogiczna do poprawnych form zakończonych na -ni, np. przedni fragment. Umię zamiast umiemBłąd wynikający z analogii do form czasownikowych zakończonych na -ę: chcę, myślę, marzę itp. W cudzysłowiu zamiast w cudzysłowieCoś może być napisane bądź zawarte w cudzysłowie, nigdy nie w cudzysłowiu. Najprościej poprawną formę zapamiętać można przez skojarzenie z wulgaryzmem – skoro mówimy mam to w dupie, nie mam to w dupiu, musimy pisać w cudzysłowie, nie pisać w cudzysłowiu. W każdym bądź razie zamiast w każdym razieNiepoprawny zwrot w każdym razie jest spowodowany kontaminacją (skrzyżowaniem) dwóch poprawnych form – bądź co bądź i w każdym razie. Wziąść zamiast wziąćJeśli poprawna forma brzmiałaby wziąść, musielibyśmy także braść. Zostańmy więc przy poprawnych wziąć i brać. Z kąd zamiast skądJest to kolejny rażący błąd wynikający z niewiedzy dotyczącej pisowni łącznej i rozdzielnej. Pytamy więc skąd jesteś?, nie z kąd jesteś? Z przed zamiast sprzedBłąd podobny do powyższego z kąd zamiast skąd. Ma on dodatkową trudność – nie jest podkreślany przez słowniki t9, Word, Facebook itp. Wyrazy takie jak z i przed funkcjonują w języku, a błąd stanowią wyłącznie w połączeniu. Przychodzą Wam do głowy inne rażące błędy, które nagminnie słyszycie? Małgorzata Woźna Małgorzata Woźna – magister filologii polskiej oraz kultury i praktyki tekstu, korepetytorka, korektorka i copywriterka, autorka bloga Prosty Polski, na którym od 2016 roku publikuje artykuły dotyczące języka polskiego. Pomaga uczniom szkół podstawowych i ponadpodstawowych uporać się z trudnymi zagadnieniami literackimi i językowymi. Daje wskazówki Polakom na temat poprawności problematycznych form.
Błędy językoweNieświadome odstępstwa od obowiązującej w. danym momencie normy językowej; innowacje językowe nieznajdujące uzasadnienia funkcjonalnego – nie usprawniają porozumienia się, nie wyrażają nowych treści, nie przekazują na nowo, w inny sposób emocji nadawcy itp.Z języków najtrudniej nauczyć się wspólnego języka. Aleksander Kumor Wczoraj, z okazji 15. rocznicy uchwalenia Ustawy o języku polskim, wymieniliśmy 15 często popełnianych błędów językowych. Dzisiaj czas na kolejnych 15. A zatem – miłej zabawy! Najczęściej popełniane błędy językowe, część druga: w cudzysłowiu Nauczyciele starej daty słysząc to radosne wyrażenie reagowali zwykle równie radosnym: w dupiu. Łatwo więc skojarzyć: gdzie? W dupie. Jak? W cudzysłowie. bynajmniej/przynajmniej Tutaj pozwolę sobie sięgnąć do mojej ulubionej strony w polskim internecie, a mianowicie: do strony Słownika Języka Polskiego PWN. Oto, co znajdziemy tam pod hasłem bynajmniej: bynajmniej I «partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np. Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.» bynajmniej II «wykrzyknik będący przeczącą odpowiedzią na pytanie, np. Czy to wszystko? – Bynajmniej.» Co ważne: nie działa zamiennie ze słówkiem przynajmniej. Przynajmniej to inaczej: minimalnie, nie mniej niż. Można na przykład musieć schudnąć do wakacji przynajmniej pięć kilo. Proste? Bynajmniej. Czyli: wcale, zupełnie, ani trochę (wie każdy, kto do wakacji próbował schudnąć pięć kilo). iść po najmniejszej linii oporu To nie linia ma być mała, tylko opór. Poprawna forma brzmi więc: iść po linii najmniejszego oporu. okres czasu, tydzień czasu, miesiąc czasu To pleonazmy, czyli masło maślane. Okres, tydzień i miesiąc to miary czasu, a zatem nie trzeba już tego dopowiadać. Każdy się domyśli, nawet ci z Polski B. w każdym bądź razie Tutaj błąd wynika z nałożenia na siebie dwóch wyrażeń: w każdym razie oraz bądź co bądź. Wybór należy do Ciebie, tylko nie rób z tego mieszanki. pisać coś z małej/dużej litery Piszemy coś dużą albo małą literą. Nigdy z dużej litery ani z małej litery. Sporna pozostaje natomiast kwestia tego, czy litera ma być duża czy wielka. Większość językoznawców pozostawia tutaj dowolność. Inaczej rzecz się ma z prof. Janem Miodkiem, dla którego przeciwieństwem małej litery jest litera duża. I faktycznie, ilekroć go posłuchać lub poczytać, wszystko pisze on małą lub dużą literą, nigdy zaś wielką. Konsekwencja godna mistrza. większa połowa Połowy mają to do siebie, że są równe. Jeżeli jednak podczas podziału zaszła pewna niesprawiedliwość, możemy mówić ponad połowa albo większa część. Ale nigdy: większa połowa. orginalny Poprawna forma to oczywiście oryginalny. Ludzie mają jednak tendencję do upraszczania wymowy, stąd też forma powyżej. Ja za dzieciaka miałam tak ze skorupką. Dla mnie to zawsze była skrupka i już. Dziecku nie przegadasz. ubrać płaszcz Ubrać to można siebie. Albo choinkę. Albo lalkę. Ale nie można ubrać płaszcza, bo niby w co? Płaszcz, bluzkę, kurtkę czy buty można natomiast włożyć. Można je też założyć, chociaż niektórzy upierają się, że założyć to można okulary albo nogę na nogę. Ja jednak jestem wierna słownikowi, dla którego zakładać to umieścić coś, gdzieś. Dlaczego zatem nie miałabym umieszczać spodni na własnym tyłku? No niech mnie ktoś powstrzyma! poddać w wątpliwość Poprawna forma: podać w wątpliwość (tak jak podać się do dymisji). A poddać to można się. Wywieszając w oknie białą flagę. Można też poddać coś pod dyskusję, poddać krytyce, poddać próbie. Ale od wątpliwości z poddać mi wara. mimo, że/przed, którym Wiem, że uczyli nas w szkole, że przed że oraz który stawiamy przecinek. Ale jest jeszcze coś takiego, jak logika, która podpowiada nam, kiedy i w którą stronę ten przecinek należy przesunąć. Dlatego mówimy: Pokazał mi dom, przed którym rosły bzy. Albo: Zakochałam się w nim, mimo że był skończonym draniem (shit happens). Bo właśnie: mimo że to wyrażenie. Pewna całość. Nie wciskamy do środka żadnego przecinka. 10-cio metrowy, 20-sto lecie, 3-go maja, lata 90-te Poprawne formy to oczywiście: 10-metrowy, 20-lecie, 3 maja, lata 90. Ci ludzie Wiem, że Ci piszemy zwykle dużą literą. Ale wtedy, kiedy wyraża ono formę grzecznościową, np. w liście. Wiedziałem, że mój prezent Ci się spodoba. Natomiast kiedy mowa o zaimku wskazującym (ci ludzie, ta szafa, ten obraz), użycie wielkiej litery jest już błędem. co tam pisze/co tam jest napisane? Dylemat stary jak ten, co było pierwsze: jajko czy kura. Jeszcze kilka lat temu językoznawcy bez wahania powiedzieliby, że jedyna poprawna forma to: co tam jest napisane. Czasy się jednak zmieniają, ludzie i obyczaje też, a wobec powszechności użycia formy pierwszej, zaczęto powoli ją akceptować. Pewnie, że jeszcze wiele razy możecie zostać zganieni za jej użycie przez językowych purystów, ale błędu Wam zarzucić nie mogą. Pamiętam natomiast wykład prof. Miodka, który z charakterystycznym sobie, nieco zawadiackim uśmiechem oświadczał, że ludzi kulturalnych i tak poznamy po stosowaniu tej drugiej. daj mi tą książkę Po pierwsze, z jakiej niby racji, a po drugie, poprawna forma to: tę. Daj mi tę książkę, kup mi tę piżamę, podaj mi tę gazetę. Taka piosenka była, Daj mi tę noc. Może tak będzie łatwiej Wam zapamiętać. No i zrelaksować się po tych dwóch dniach ciężkich przepraw z językiem. ;-) fot.Język polski wcale nie jest tak prosty, jak mogłoby się nam wydawać. Na każdym kroku czekają błędy językowe: słowotwórcze, ortograficzne czy frazeologiczne. Z tymi ostatnimi jest duży problem. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jakie jest pierwotne znaczenie frazeologizmu, przez co wypowiadamy go błędnie.
Z błędami językowymi spotykamy się częściej niż nam się wydaje. O wiele częściej niż zdajemy sobie sprawę, formy wyrazów, których używamy na co dzień, są niepoprawne. Czasami wystarczy chwilę pomyśleć, być może przeczytać kilka artykułów, by właściwe formy zagościły na stałe w naszych rozmowach. Żeby „nie cofać się w tył” i nie iść „po najmniejszej linii oporu”, a raczej być dobrym użytkownikiem języka ojczystego. „Poszłem na miasto kupywać” O ile trzylatkowi wybaczymy, kiedy relacjonuje nam swój dzień: „Mamusiu, bo jak poszłem dziś do przedszkola, potem wyszłem na dwór i przyszłem do domu, to…”, o tyle jego tatusiowi trudno będzie wytłumaczyć minę żony, gdy kolejny raz usłyszy: „Spóźniłem się na obiad, dlatego, bo później wyszłem rano z domu. Czy to tobie nie starczy?”. Niestety, nie wystarczy, bo „starczy” może być co najwyżej wiek, a formy „dlatego bo”, „dlatego ponieważ” są tylko wytworem gęsto tłumaczących się mężczyzn, mających problemy z punktualnością. Kobiety satysfakcjonuje użycie jednego ze spójników: „Tracę cierpliwość, bo…” lub „Rozstaję się z tobą, dlatego że…”. Jeżeli twoja lepsza (broń Boże, nie „większa”) połowa nie potrafi powiedzieć ci z szacunkiem, jak wielkim uczuciem cię obdarza, to może pora wziąć (nie „wziąść”) nogi za pas. My, kobiety, nie jesteśmy jednak bez grzechu. Zdarza nam się „iść na miasto”, stanąć w kolejce „za butami” a potem się zastanawiać: „wziąść” jedną parę czy dwie? Jednak, idąc „po najmniejszej linii oporu” (zamiast „po linii najmniejszego oporu”), „ubieramy kurtkę” (zamiast „siebie w kurtkę”) i „włanczamy” piąty bieg, by zdążyć jeszcze „na siłownię” (zamiast „do siłowni”) przed obiadem. Jako kobiety lubimy sobie czasem „pokupywać”.POLECAMY „Co tam pisze w cudzysłowiu?” Jak to w relacjach damsko-męskich bywa, wszyscy mamy problemy z czasem. Niektórzy „lubieją” pleonazmy, więc bez skrupułów w „dniu dzisiejszym” (zamiast „dzisiaj”) policzą, jaki „okres czasu”: „tydzień czasu, miesiąc czasu” nie zaglądali do słowników. Cóż się dziwić, jeżeli to, co tam jest napisane (a nie „pisze”), może stać się „ciężkim” (zamiast „twardym”) orzechem do zgryzienia. W każdym razie lub bądź co bądź (a nie „w każdym bądź razie”) reguły rządzące językiem polskim żądają (nie „rządają”) od nas – użytkowników – dużego wyczucia językowego. „Ilość” błędów językowych w naszych wypowiedziach jest policzalna, więc używajmy słowa „liczba”. Bądźmy patriotami i piszmy wielką literą zamiast dawać satysfakcję rosyjskim sąsiadom, pisząc „z wielkiej litery” i to kilka razy „pod rząd” (zamiast „z rzędu”). Zadbajmy o poprawną formę i pamiętajmy, że spędzamy czas „na dworze”, tak jak piszemy dane zdanie „w cudzysłowie”, a nie „na dworzu” i „w cudzysłowiu”. Nie będzie nikt „orginalny” (a raczej „oryginalny”), jeśli powtórzy i podkreśli za PWN, że zawsze w cudzysłowie, „tłumaczymy jak krowie na rowie”. „Pierwszy styczeń, drugi styczeń...” Liczebniki w języku polskim to prawdziwy majstersztyk. Niewielu potrafi się nimi posługiwać. W celu wyjaśnienia odmiany daty od dwutysięcznego roku cofnijmy się (jednak nie „cofajmy się w tył” ani „wstecz”). Poprzednie stulecie odmienialiśmy bez większych problemów czyli: „w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym dziewiątym roku” i nikomu nie przyszło do głowy, by odmieniać „w tysiąc dziewięćsetnym dziewięćdziesiątym dziewiątym”. Dlaczego więc z taką łatwością nieprawidłowo odmieniamy „w dwutysięcznym szesnastym” zamiast „w dwa tysiące szesnastym”? Dlaczego tak trudno nam zapamiętać, że każdy z dwunastu miesięcy roku jest jedyny w swoim rodzaju, więc nie możemy ich odliczać „pierwszy styczeń, drugi styczeń…”, tylko powinniśmy stosować formy „pierwszego stycznia, drugiego stycznia...” itd.? „Proszę tą panią” Jako użytkownicy języka polskiego mamy na swoim koncie jeszcze kilka grzeszków polonistycznych. Nasza szarmanckość bierze górę w kontaktach z przedstawicielkami płci pięknej, dlatego lubimy zwracać się do pań „proszę panią” (zamiast „proszę pani”). Pierwsza wersja będzie poprawna tylko podczas oświadczyn, gdy będziemy „panią” prosić o rękę, lub już na weselu, gdy panowie będą prosić „panią” do tańca. To nie koniec kłopotów z rodzajem żeńskim. Równie problematyczna jest odmiana zaimka wskazującego „ta”. Jakże często słyszę w szkole: „podaj mi tą książkę” zamiast „tę książkę”. Nic jednak tak nie drażni ucha, jak: „daj mi te pióro”. Skąd „te” zjawisko zagościło w mowie? „Stegociło się w pizzerni” Osobliwy był też dla mnie czasownik – wytrych, który usłyszałam wśród studentów, a mianowicie „tegocić”. Studentce „stegocił” się telefon (w znaczeniu „zepsuł się”), a jej koledze „stegociło” się mleko (w znaczeniu „skwaśniało”). Czasownik ten oznaczał jeszcze wiele innych czynności, stąd moje określenie – wytrych. Bynajmniej (nie „przynajmniej”), nie drażniło studenckiego wyczucia językowego, przynajmniej zubożało zasób słownictwa. Ponieważ studenckie życie rządzi się zupełnie innymi prawami, wbrew zasadom językowym, starsza młodzież chodzi „do pizzerni” (zamiast „do pizzerii”), a czasami „do kebaba” (zamiast „do kebabu”). No cóż, zabieganemu studentowi ubranemu w „swetr” należy wybaczyć, gdy kieruje się głodem. Mam nadzieję, że z powodu żółtego sweterka nie będzie musiał zmieniać „adresu zamieszkania”, bo naprawdę wystarczy jedynie „adres” lub „... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 6 wydań magazynu "Forum Logopedy" Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online Możliwość pobrania materiałów dodatkowych ...i wiele więcej! Sprawdź
Poniżej omówimy 18 z nich. 1. Palenie tytoniu. Bardzo częste palenie tytoniu może prowadzić do drętwienia języka. Jest to efekt biochemiczny, który sam w sobie nie wskazuje na chorobę jamy ustnej. Ta reakcja jest również wywoływana przez spożycie niektórych narkotyków, takich jak kokaina lub inne środki pobudzające.
Zgodnie ze swoją misją, Redakcja dokłada wszelkich starań, aby dostarczać rzetelne treści medyczne poparte najnowszą wiedzą naukową. Dodatkowe oznaczenie "Sprawdzona treść" wskazuje, że dany artykuł został zweryfikowany przez lekarza lub bezpośrednio przez niego napisany. Taka dwustopniowa weryfikacja: dziennikarz medyczny i lekarz pozwala nam na dostarczanie treści najwyższej jakości oraz zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Nasze zaangażowanie w tym zakresie zostało docenione przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia, które nadało Redakcji honorowy tytuł Wielkiego Edukatora. Sprawdzona treść data publikacji: 08:16, data aktualizacji: 14:31 Konsultacja merytoryczna: Lek. Aleksandra Witkowska ten tekst przeczytasz w 6 minut Aby język był giętki i wypowiedział wszystko, co pomyśli głowa, musi być zdrowy. Tymczasem niektóre choroby języka nie dość, że mogą poważnie utrudnić lub nawet uniemożliwić mowę, to jeszcze doprowadzają czasem do tego, że traci się smak; a bywa, że i zdrowie lub – w skrajnym wypadku – życie. Getty Images Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Język zdrowy... Język ciężko chory... Zaburzenia odczuwania smaku i kolorystyki języka... U dzieci... Język zdrowy... ... jest giętki i po swojemu zwinny – żwawo porusza się w jamie ustnej, ułatwiając wypowiadanie się lub spożywanie posiłków. Ładny różowy kolor nadaje mu świeży wygląd. O zdrowiu języka świadczy brak nalotu. Dopuszcza się występowanie jedynie nalotu jasnego i delikatnego niczym mgiełka. Kiedy nalotu jest więcej lub ma on wyraźne zabarwienie albo też tworzy brzydkie poduchy, oznacza to chorobę – niekoniecznie samego języka. Zdrowy język zapewnia też zdolność do odczuwania smaku – doznanie to odbierane jest przez kubki smakowe znajdujące się w nabłonku pokrywającym powierzchnię języka. Język chory... ...może boleć, jednak niekoniecznie. Część jednostek chorobowych przebiega bezboleśnie, ale te, które dają o sobie znać bólem, potrafią być naprawdę przykre. Dzieje się tak, ponieważ język dzięki bogatemu unerwieniu i unaczynieniu jest organem wyjątkowo wrażliwym na rozmaite bodźce, również czuciowe. Bolesne zapalenia języka to jedna z częściej spotykanych grup schorzeń tego organu. Wywoływane są przez wirusy, bakterie, grzyby lub czynniki fizyczne. Mogą też być spowodowane alergią albo towarzyszyć chorobom ogólnoustrojowym: cukrzycy, kile, gruźlicy, AIDS lub niedokrwistości złośliwej. Przyczyną rozwoju stanów zapalnych na języku może też być awitaminoza. Przykry ból mogą spowodować afty – pojawiające się samodzielnie lub jako objaw towarzyszący innej chorobie, np. anginie. Język popękany, piekący i suchy może świadczyć o cukrzycy. Ból dokucza najbardziej, kiedy język opanują stany zapalne, owrzodzenia czy nadżerki. Boli też, gdy pojawi się przeczulica języka albo organ ten jest podrażniony przez bodźce termiczne (gorąco lub bardzo zimno) czy mechaniczne. Mechaniczne podrażnienie języka przytrafia się amatorom lokowania biżuterii we wnętrzu jamy ustnej lub tym, którzy higienę wnętrza ust traktują po macoszemu i w efekcie ich uzębienie zżera próchnica. Szkliwo się kruszy, a powstające ostre krawędzie zębów ranią okoliczne tkanki, w tym powierzchnię języka. Niektóre schorzenia języka nie wymagają leczenia i nie dają dolegliwości bólowych, np. język geograficzny – wystąpienie choroby wiązane jest z niedoborami witaminowymi. Na powierzchni języka pojawiają się plamy w innym kolorze niż jasnoróżowy. Są one wynikiem miejscowego złuszczania się wierzchnich warstw języka. Język geograficzny towarzyszyć może wielu schorzeniom dziedzicznym, psychosomatycznym lub awitaminozom. Żylaki języka oraz przerost brodawek nitkowatych to schorzenia, które również nie bolą. Żylaki obserwuje się u osób starszych na spodzie języka – mogą świadczyć o istnieniu miażdżycy. Przerost brodawek powoduje z kolei zmiany na powierzchni języka – wygląda ona jak pokryta włosami (stąd inna nazwa tej choroby: język włochaty). Przerost brodawek może być skutkiem zażywania leków (np. antybiotyków), niedoboru witamin, a nawet nadmiernego płukania jamy ustnej roztworem wody utlenionej. Język ciężko chory... ... bywa wtedy, gdy wymienione wyżej czynniki biologiczne lub fizyczne doprowadzają do powstania ropnia tego narządu. Jeśli u chorego pojawiają się ślinotok, obrzęk dolnej części twarzy i znajdujących się tam węzłów chłonnych, bóle przy połykaniu i gorączka, a sam język odmawia posłuszeństwa podczas mówienia i sztywnieje, wskazana jest szybka konsultacja medyczna. Może się okazać, że rozwinął się ropień języka i konieczne jest natychmiastowe usunięcie zmiany, by zapobiec szerzeniu się zakażenia i nie dopuścić do przedostania się drobnoustrojów ropnych do krwi. Najgroźniejszą chorobą tego giętkiego organu jest rak – najczęściej płaskonabłonkowy. Jest to także najczęściej spotykany typ nowotworu jamy ustnej. Język może też być atakowany przez tłuszczaki, mięśniaki, nerwiaki czy ziarniaki. Powstawaniu nowotworów sprzyjają: palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego, awitaminoza, zła dieta, nieprawidłowa higiena jamy ustnej oraz mechaniczne drażnienie tkanek przez źle dopasowane aparaty ortodontyczne lub protezy. Objawami raka języka mogą być: ślinotok, ograniczenie ruchomości lub całkowite unieruchomienie języka, jego powiększenie, bóle w okolicy nasadowej narządu, szczękościsk, brzydki zapach z ust oraz chrypka. Zanim rozwinie się rak, na języku mogą pojawiać się zmiany zwane leukoplakią, poprzedzające powstanie nowotworu. Leukoplakia objawia się w postaci białych plam umiejscowionych na bocznych powierzchniach języka. Poważnym schorzeniem języka jest jego zanik – organ traci swój wigor, giętkość, siłę i jędrny wygląd. Wiotczeje i cofa się w głąb jamy ustnej, z czasem staje się pofałdowany i obłożony, dotykają go skurcze i drgawki. Chory nie tylko nie potrafi manipulować językiem jak niegdyś, ale nie może go nawet przesunąć z boku na bok. Na skutek tego pojawiają się kłopoty z przemieszczaniem pokarmu w jamie ustnej oraz z wymową. Pierwotnymi przyczynami zaniku języka mogą być porażenia nerwowe lub mięśniowe, przebycie kiły, stwardnienie rozsiane, nowotwory mózgu czy urazy czaszki. Zaburzenia odczuwania smaku i kolorystyki języka... ...nie zawsze są spowodowane chorobami toczącymi się w samym języku. Często są skutkami innych schorzeń, przyjmowania leków lub też wynikają z zaburzeń w gospodarce mineralnej organizmu albo z nałogowego palenia czy picia. Upośledzenie odczuwania smaku określane jest jako dysgeuzja. Jeśli smaku nie czuje się wcale, mówi się o ageuzji. Zdarza się, że odczuwany bywa smak inny niż jest w rzeczywistości (parageuzja), odczuwa się go słabiej (hypogeuzja) lub silniej (hipergeuzja). Kłopoty z odczuwaniem smaku zawsze powinny wzbudzić niepokój i skłonić do ustalenia przyczyny. Zmiana koloru języka i ilość odkładającego się na nim nalotu dostarczają cennych wskazówek na temat zdrowia. Szczególnie dobrze związki te poznane są w tradycyjnej medycynie chińskiej, w której poszczególne rejony języka odpowiadają określonym obszarom lub organom ciała. Kierując się od czubka języka ku jego nasadzie wyróżniane są pola serca i płuc, żołądka, śledziony, wątroby i woreczka żółciowego oraz nerek i jelit. Język traktowany jest jak mapa dostarczająca informacji o tym, co dzieje się w konkretnej części organizmu, jakie toczą się w ustroju choroby i na jakim są etapie rozwoju. Współcześnie wiemy, że język czerwony pojawia się podczas gorączki, dodatkowo opuchnięty występuje w czasie grypy, a jeśli jest cienki i błyszczący – podejrzewać można niedokrwistość. Język malinowy może świadczyć o chorobie nowotworowej układu pokarmowego, kłopotach z sercem lub wątrobą, a kiedy ognistej barwie towarzyszą uwypuklone brodawki na języku, jest to objaw szkarlatyny. Język siny sygnalizuje niewydolność układu krążenia i oddechowego, a blady, szarawy świadczy o niedoborze żelaza. Nalot na języku niesie informację o istniejących w ustroju stanach zapalnych, gorączce lub o zakażeniu. U dzieci... … ocena zdrowia na podstawie analizy wyglądu języka jest prostsza niż u dorosłych. Na dziecięcym języku widać wszystko bardziej wyraźnie, ponieważ jego powierzchnia jest gładka, bez patologii oraz blizn. Język dziecka częściej niż u dorosłego robi się czerwony podczas gorączki, szybko też zmienia się jego wygląd podczas choroby. Charakterystyczne jest, że u dzieci częściej niż u dorosłych występuje język geograficzny. Język czerwony i gładki u dziecka to objaw niedoboru witaminy B2, natomiast język kardynalski (czerwony, jakby lakierowany) świadczy o niedoborze witaminy PP; czerwony kolor języka i białe, długie smugi na jego powierzchni to z kolei objawy niedokrwistości złośliwej. Jeśli na języku odciskają się zęby, może to świadczyć o nieprawidłowościach w budowie łuków zębowych czy o niewłaściwym ustawieniu zębów albo też nieść informację o przeroście języka. Ważnym wskaźnikiem tego, co dzieje się w małym organizmie, jest nalot na języku. Jego obecność, podobnie jak u dorosłych, wskazuje na toczące się w ustroju boje z patogenami. Kiedy jednak nalot zaczyna z języka znikać, to znak, że układ odpornościowy poradził sobie z infekcją, a chore dotychczas dziecko zdrowieje. język rak języka język choroby język geograficzny mięśnie gładkie receptory smaku zmysł smaku Na co chorują twoje oczy? Sprawdź! Suche, zaczerwione, łzawiące oczy – brzmi znajomo? Przyczyną twoich dolegliwości może być Zespół Suchego Oka (ZSO). Wykonaj poniższy test i sprawdź, czy ZSO... "Loteria covidowa", kwestia genów czy nabyta odporność? Kto nie choruje na COVID-19? Odpowiedzią na pytanie "dlaczego niektórzy nigdy nie zachorowali na COVID-19?" mogą być uwarunkowania genetyczne lub limfocyty T. Zdaniem ekspertów osoby, które... Sandra Kobuszewska Miał chorować na raka i przejść "tajną operację". Szef CIA komentuje stan zdrowia Władimira Putina Inwazja Rosji na Ukrainę wzmogła zainteresowanie opinii publicznej zdrowiem Władimira Putina. Rosjanin miał — według doniesień — chorować na kilka... Tomasz Gdaniec Michaił Gorbaczow w szpitalu. Na co choruje były prezydent ZSRR? Michaił Gorbaczow w marcu skończył 91 lat. Według nieoficjalnych doniesień stan zdrowia byłego przywódcy ZSRR w ostatnich miesiącach znacząco się pogorszył.... Adrian Dąbek Na co chorował Elvis Presley? Zmarł otyły, wyniszczony przez choroby i nałogi Do kin wchodzi właśnie film "Elvis" opowiadający o życiu "Króla Rock And Rolla". Presley zmarł w wieku 42 lat. Już za życia stał się legendą muzyki. Niestety był... Adrian Dąbek Morderca chorował, ale nie chciał się leczyć. Ciało ofiary powiesił na krzyżu Śmierć Stanisława Salwerowicza wstrząsnęła Kielecczyzną. 76-latek poszedł do zakładu stolarskiego sąsiada po zamówione drzwi i nigdy nie wrócił. Mieszkańcy wsi... Tomasz Gdaniec To dlatego polskie dzieci chorują. Długa lista dolegliwości Polska bardzo źle wypadła w rankingu UNICEF mówiącym o wpływie środowiska i zmian klimatu na zdrowie dzieci. Ogólnie zajęliśmy 27. miejsce na 39 możliwych, ale w... Adrian Dąbek Na depresję poporodową choruje ok. 15 proc. kobiet. Czym to grozi dziecku? Psychologowie z Gdańska od czterech lat realizują projekt "Przystanek Mama". Od tego roku dostępny jest dla wszystkich w Polsce. Jego celem jest pomoc... PAP Osoby z grupą krwi 0 rzadziej chorują na serce. Czego powinny unikać w diecie? Grupa krwi 0 jest najbardziej uniwersalna, bo osoby, które ją posiadają, mogą przekazać ją każdemu. Badania pokazują też, że ludzie posiadający tę grupę są... Klaudia Torchała Lekarka wprost: infekcje się "wysypały". Na co teraz chorujemy? Grypa w Polsce jest słabo diagnozowana. Wrzuca się ją często do jednego worka z innymi infekcjami wirusowymi. Badania laboratoryjne wykonuje się najczęściej, gdy... Klaudia Torchała